Łódzka radna nie zgadzała się z wyrokiem TK ws. aborcji.
Łódzka radna nie zgadzała się z wyrokiem TK ws. aborcji. Fot. Facebook.com/marta.grzeszczyk

Łódzka radna Marta Grzeszczyk poinformowała w mediach społecznościowych, że podjęła decyzję o wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości po tym, jak zagrożono jej utratą pracy za mówienie otwarcie o swoich poglądach na temat aborcji. "Nie będę milczeć w sprawach dla mnie ważnych" – napisała.

REKLAMA
"Przez 11 lat mojej politycznej aktywności nikt nigdy nie zagroził mi utratą pracy ze względu na moją aktywność lub moje poglądy, aż do ostatniego piątku" – czytamy w facebookowym wpisie Marty Grzeszczyk. W październiku zeszłego roku, gdy zapadł wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, łódzka radna opublikowała oświadczenie, w którym stwierdziła, że "prawo nie może zmuszać żadnej kobiety do heroizmu".
"Trzymając w dłoniach moje oświadczenie w sprawie wyroku TK opublikowanego w czasie Strajku Kobiet i odwołując się do mojego ostatniego wywiadu w Polskim Radiu Łódź, przekazano mi, że "jeden telefon dzieli mnie od zwolnienia", więc mam się dobrze zastanowić, co będę dalej publicznie mówić" – czytamy na jej profilu.
Radna zapewniła, że nie da sobie zakneblować ust "nikczemnymi groźbami". "Nie będę też milczeć w sprawach dla mnie ważnych. (…) Życie w zgodzie z moimi poglądami z dala od toksycznych ludzi jest dla mnie najważniejsze" – dodała Grzeszczyk.
Przypomnijmy, że w środę 27 stycznia kilka chwil przed północą faktem stało się zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce. Publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 października 2020 r. sygn. akt K 1/20 oznacza, iż z polskiego systemu prawnego zniknęły – rzekomo niekonstytucyjne – przepisy umożliwiające usunięcie ciężko i nieodwracalnie uszkodzonego płodu.
Z publikacją wyroku w Dzienniku Ustaw zwlekano trzy miesiące. Głównym pretekstem ku temu był fakt, iż instytucja Julii Przyłębskiej nie sporządziła pisemnego uzasadnienia swego orzeczenia.
Czytaj także:
logo