Flower Power – dzięki tej aplikacji kwiatek powiadomi na Facebooku lub Twitterze, że potrzebuje wody. Wywiad z twórcami

sxc.hu
„Flower Power” to aplikacja, która pozwala na komunikowanie się kwiatka doniczkowego z jego właścicielem poprzez Facebooka. Czujnik w glebie sygnalizuje, kiedy roślinie brakuje wody. Aplikację stworzyli polscy programiści i dzięki niej wygrali prestiżowy konkurs.


Polską edycję Facebook World Hack wygrała ekipa dwóch programistów z krakowskiej firmy Megafoni.pl, która pokonała 150 innych programistów zrzeszonych w 24 zespołach. To wydarzenie odbywające się w niewielu, bo jedynie 12 miastach na świecie. Gromadzi programistów zainteresowanych tworzeniem aplikacji z wykorzystaniem Facebook API (ang. Application Programming Interface - interfejs programowania aplikacji).


Na co dzień Dominik Dryja i Bartek Nowotarski pracują dla firmy Megafoni.pl, która zajmuje się dostarczaniem narzędzi i technologii do samodzielnego tworzenia i organizacji różnych rodzajów promocji do wykorzystywania na Facebooku. W piątek 28 września zawojowali jury, składające się z przedstawicieli Facebooka, projektem „Flower Power” i wygrali nagrodę główną oraz nagrodę za najlepsze wykorzystanie Open Graph (mechanizmu pokazującego aktywność na Facebooku).




„Flower Power” umożliwia komunikowanie się kwiatka doniczkowego z jego właścicielem poprzez Facebooka. Specjalny czujnik umieszczony w glebie wysyła powiadomienie do właściciela danego kwiatka w momencie, gdy wilgotność gleby spada poniżej ustalonego poziomu („Minęło już kilka dni. Co powiesz na trochę wody? Nie każ mi błagać.”). Jeśli właściciel zlituje się i podleje kwiatka, ten dziękuje mu, publikując zabawny status („Dzięki! Przez chwilę umierałem z głodu!”).




Wszystko to Bartek i Dominik zaprojektowali i zaprogramowali w zaledwie sześć godzin. Pomogły im w tym piłkarzyki i stół do ping-ponga umieszczone w sali gdzie odbywało się programowanie. Co złożyło się na resztę sukcesu?

Skąd pomysł na wzięcie udziału w World Hacku?

Bartek Nowotarski: Byłem przed wakacjami na Facebook Mobile Hack London i żałowałem, że nie ma takiego eventu w Polsce. Dlatego gdy dowiedzieliśmy się, że Facebook World Hack będzie w tym roku również w Warszawie, uznaliśmy to za świetną okazję do poznania developerów i pracowników Facebooka, czyli ludzi tworzących platformę Facebook.

Na stronie projektu Facebook Hack można było przeczytać, że każdy event rozpoczynał się dyskusją na temat Open Graph i wykorzystaniu go w systemach mobilnych czy tworzeniu gier społecznościowych. Czy te dyskusje w jakiś sposób powiększyły Wasze programistyczne horyzonty?

Bartek: Wydaje mi się, że te prezentacje były tak naprawdę dla ludzi, którzy dopiero zaczynali przygodę z programowaniem na Facebooka. Na tym wydarzeniu było bardzo dużo przedstawicieli branży, tj. firm, które zajmują się codziennie programowaniem na Facebooku. Pod tym kątem nie nauczyliśmy się raczej niczego nowego. Za to można było usłyszeć porady na tematy takie jak skutecznie wykorzystać to, co zaprojektujemy, czy jak zachęcić ludzi do korzystania z owoców naszej pracy.

Dominik Dryja: Te prelekcje można było potraktować jako wartościowy wstęp do programowania wykorzystując potencjał platformy Facebook, jeśli oczywiście ktoś wcześniej nie miał z tym tematem styczności.

Czy ktoś bez szerszego pojęcia o tym, jak programować w Facebook API dałby sobie radę na Facebook World Hack?

Bartek: Raczej tak. Facebook API nie jest aż tak skomplikowane. Da się go używać, o ile znasz już wcześniej jakiś inny język programowania. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś przyszedł na Facebook World Hack i umiał w jakimś stopniu programować, nawet nie znając wcześniej Facebook API, to był w stanie stworzyć coś fajnego tylko na podstawie wiedzy przekazanej mu na miejscu podczas porannych prelekcji czy rozmów z zespołem Facebooka.

Dominik: Na miejscu było bardzo wielu pracowników Facebooka z Londynu i Dublina, którzy działali jako mentorzy. Chodzili po całej sali i pomagali ludziom tworzącym swoje projekty. Odpowiedź na jakiekolwiek pytanie związane z programowaniem na Facebooku można było od nich uzyskać w kilka chwil.

OK. A jak w ogóle wpadliście na pomysł „Flower Power”?

Bartek: Geneza tego pomysłu dzieli się na dwie części. Pierwsza z nich to open-source’owe urządzenie o nazwie „Arduino”. To taka płytka, do której można podłączyć różne czujniki i w prosty sposób napisać program pozwalający np. na odczytywanie wilgotności gleby. Całość możesz podpiąć do Wi-Fi czy komputera. Skorzystaliśmy z tego pomysłu, bo nasz biurowy kwiatek czasami podumierał (śmiech). Jeśli chcesz, kwiatkowi można założyć konto na Twitterze i gdy będzie miał zbyt sucho, to wyśle Ci tweeta. Druga część pomysłu wzięła się z konferencji Facebooka dla deweloperów F8, na której Mark Zuckerberg przedstawił ideę „frictionless sharing”. Polega ona na automatycznym dzieleniu się ze znajomymi w mediach społecznościowych czynnościami, które akurat wykonujemy. W Polsce wykorzystują to niektóre portale, które publikują na naszym profilu informację o przeczytaniu danego artykułu – oczywiście po wcześniejszym wyrażeniu na to zgody przez użytkownika. My chcieliśmy pójść o krok dalej.



Dominik: Sam projekt miał być bardzo intuicyjny. Zadaniem dla nas było zaprojektowanie systemu, który daje język kwiatkowi. Tutaj nie ma żadnego innego interfejsu. Użytkownik zezwala aplikacji na dostęp do swojego konta na Facebooku i od tego momentu otrzymuje stosowne powiadomienia o stanie kwiatka, w którym umieścił czujnik. Gdy jest sucho – kwiatek będzie prosił o podlanie publikując wołanie o pomoc. Gdy właściciel go podleje – kwiatek podziękuje publikując na jego profilu zabawne podziękowanie.

Czy chcecie w jakiś sposób rozwijać „Flower Power”?

Dominik: Nie. To był zabawny pomysł, który pozwolił nam zapoznać się z nową technologią, wypróbować ideę „frictionless sharing” i sprawdzić swoje siły. Mimo to uważam, że to jest przyszłość. Dlatego mam nadzieję, że wykorzystamy to doświadczenie we własnej firmie, np. uzupełniając swoje usługi o takie urządzenia, które integrują się z realnym światem.

Czyli raczej nie zobaczymy „Flower Power” jako odrębnej usługi?

Dominik: Niestety. Tego typu usługi wymagają ogromnej inwestycji czasowej. Jeżeli zamierzasz taką usługę wdrażać w swojej firmie warto zastanowić się nad każdym szczegółem tej koncepcji, od projektu, programowania, do logistyki i świadczenie wsparcia. Usługa komunikacji z kwiatkiem też obecnie nie do końca wplata się w obecny cel jaki mamy już określony. Nie jest to też produkt lub usługa, która obecnie pasuje do naszej oferty. Brak nam obecnie czasu na to, aby stawiać nowy odrębny projekt i prowadzić równocześnie firmę. Pracujemy jednak nad pomysłami i koncepcjami, które rozszerzą w podobny sposób możliwości jakie daje nam sieć Facebooka.

Nie sądzicie, że Internauci dzielą się ze światem zbyt dużą ilością informacji? Instagramowicze wrzucają do sieci zdjęcia swoich posiłków, młode matki chwalą się na Facebooku zdjęciami nowonarodzonych dzieci, itp. Co myślicie o takim sposobie dzielenia się informacjami prywatnymi ze światem?

Dominik: Myślę, że jest to pytanie, które trzeba zadać każdemu z osobna. Tak naprawdę ludzie dzielą się taką ilością informacji, z jaką czują się dobrze i bezpiecznie. Są tacy, którzy dzielą się ogromną ilością informacji, są też i tacy, którzy nie dzielą się niczym. Każdy z nas ma inny charakter i jest to osobista sprawa każdego z nas. Tak samo jest z odbieraniem tego typu informacji – każdy inaczej reaguje na to, czym dzielą się jego znajomi.

Bartek: Ciekawie to zjawisko pokazał film przygotowany przez jedną z duńskich agencji reklamowych. Przechodnie byli zapraszani do namiotu, w którym jasnowidz zdradzał prywatne sekrety z ich życia. Wszyscy byli bardzo zaskoczeni. Na końcu okazało się, że wszystkie te dane ludzie ci umieścili w ogólnodostępnych miejscach w sieci. „Jasnowidz” poprzez mikrofon ukryty w uchu dostawał informacje od zespołu przeczesującego sieć, który siedział za ścianą i był w stanie po imieniu i nazwisku przechodnia dotrzeć do naprawdę prywatnych szczegółów z życia danej osoby. Ja nie uważam informacji o tym, że jestem w jakimś miejscu ze znajomymi czy że podlewam kwiatka za niebezpieczne, dlatego dzielę się nimi. Ale trzeba wiedzieć jak filtrować takie informacje.

Dominik: Myślę, że największym wyzwaniem dla takich firm jak Facebook jest informowanie użytkowników co i jak umieszczają w sieci oraz jakie są tego konsekwencje, jak dane te są wykorzystywane. Jeśli dane te będą wykorzystywane niezgodnie z wolą użytkowników to po prostu zrażą się oni do korzystania z takich mediów społecznościowych. Ludzie z natury potrzebują czuć, że posiadają kontrolę nad swoją własnością i danymi, które tam umieszczają.

Potraficie powiedzieć, czemu to Wasz projekt wygrał z innymi?

Dominik: Myślę, że zachwyciliśmy jurorów tym, że wykorzystaliśmy świat realny do integracji z Facebookiem. Bardzo dużo projektów wykorzystywało rozwiązania osadzone na stronach www, również mobilnych, ale nikt nie miał tak naprawdę pomysłu, który wychodził poza laptop czy telefon komórkowy. Myślę, że otworzenie się na świat realny zrobiło największe wrażenie i zaskoczyło widzów.

Zgarnęliście dwie nagrody – główną oraz tą za wykorzystanie open grapha. Jak w takim razie oceniacie poziom polskiego Facebook World Hack?

Dominik: Było kilka fajnych i kilka kiepskich projektów, ale trzeba pamiętać o tym, że niektóre zespoły były doświadczone w programowaniu w Facebook API, a niektóre w ogóle nie znały Facebooka od tej strony.

Bartek: Ja odniosłem takie wrażenie, że im więcej osób było w zespole, tym gorzej temu zespołowi szło. Myślę, że naszym atutem było to, że programowaliśmy we dwoje. Cała praca była skonsolidowana i łatwiejsza do zorganizowania, a komunikacja szybka. Gdy zespół składał się z sześciu osób komunikacja między nimi musiała być znacznie utrudniona. Nie od dziś wiadomo, że im więcej gadasz, tym mniej robisz. Pomagały nam też piłkarzyki i stół do ping-ponga. 10 minut aktywnej przerwy skutecznie ładowało akumulatory na kolejne godziny programowania.

Dominik: Tak, stół do ping-ponga to będzie nasz kolejny zakup do biura (śmiech).

Jakie nagrody udało Wam się przywieźć do Krakowa? Jak oceniacie szanse na nagrodę główną – wizytę w San Francisco i spotkanie z tuzami Facebooka?

Bartek: Wygraliśmy iPada, AppleTV, Jumpboxa i 500 dolarów na FbAds. Nie jesteśmy w stanie ocenić szans na podróż do Menlo Park ponieważ nie znamy projektów z innych miast. Jedno jest pewne: wygrają najlepsi.

Dla zainteresowanych techniczną stroną przedsięwzięcia polecamy wpis na blogu Megafoni.pl.

Wywiad pochodzi z The Daily Interactive.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nobel z ekonomii trafił w dobre ręce. Ci ludzie pomogli 5 milionom dzieci
0 0Koniec papierowych legitymacji! Szkoły wprowadzają w życie nowe przepisy MEN

NIE TYLKO POLITYKA

Sephora 0 0Udział w tym projekcie dużo nam dał". Współzałożycieli TOBO + MALA o programie dla kobiet
Rankomat 0 0Wyprawka dla niemowlaka. Co trzeba kupić i z jakim wydatkiem należy się liczyć?
OPINIA 0 0Koalicja wpadła w identyczną pułapkę, z jaką przez lata walczył PiS
CYTATY 0 0Pięć ważnych cytatów, które doskonale oddają nową sytuację w Polsce