Szczypiorniści FC Porto przeżyli w poniedziałek chwile grozy
Szczypiorniści FC Porto przeżyli w poniedziałek chwile grozy Fot. FC Porto

Do niezwykle dramatycznej sytuacji doszło podczas poniedziałkowego treningu szczypiornistów FC Porto. Bramkarz Alfredo Quintana stracił przytomność i był reanimowany przez przybyłe na miejsce służby medyczne. U 32-letniego zawodnika doszło do zatrzymania krążenia. Obecnie przebywa w szpitalu.

REKLAMA
W zawodowym sporcie co jakiś czas zdarzają się niebezpieczne dla zawodników sytuacje związane z nagłą utratą przytomności. Często wiążą się z bezpośrednim zagrożeniem życia i koniecznością natychmiastowej hospitalizacji. Tym razem tego typu zdarzenie miało miejsce w drużynie szczypiornistów FC Porto.
Podczas poniedziałkowego treningu Smoków 32-letni golkiper Alfredo Quintana padł na parkiet bez oznak życia. Wezwano służby ratunkowe, które podjęły reanimację. Niektóre media podają, że przed przyjazdem karetki pomocy udzielili zawodnikowi trenerzy i koledzy z drużyny.
U reprezentanta Portugalii stwierdzono poważne zaburzenia pracy układu krążenia oraz zatrzymanie akcji oddechowej, które trwało niemal 30 minut. Na szczęście reanimacja Quintany powiodła się, zawodnik trafił do szpitala São João Hospital, gdzie przejdzie szereg badań i być może pozna przyczynę wystąpienia stanu nagłego zagrożenia życia.
Jego powrót do zawodowego uprawiania sportu wydaje się w tym momencie wątpliwy. Być może Portugalczyka - który nie tak dawno w Lidze Mistrzów rywalizował z Łomżą Vive Kielce (30:32) - nie zobaczymy już na parkiecie.
W Portugalii ten przypadek przywołał dramatyczne zdarzenie sprzed lat, konkretnie z 2004 roku. W starciu piłkarzy Benfiki Lizbona z Vitorią Guimaraes rozległego zawału serca doznał Węgier Miklos Feher. Piłkarza reanimowano i defibrylowano, ale zmarł w drodze do szpitala. Cała akcja zszokowała piłkarski świat.
Czytaj także:
W Porto kibice mogą mówić o jakimś fatum ciążącym w tym roku nad Smokami. Na początku lutego w spotkaniu portugalskiej ligi pomiędzy OS Belenenses a FC Porto doszło do dramatycznie wyglądającej kontuzji Gwinejczyka Nanu, który zderzył się z bramkarzem rywali i padł nieprzytomny na murawę. Na szczęście stan piłkarza Smoków szybko się poprawił i wraca on do zdrowia.
logo