Do kuriozalnej sytuacji doszło na odcinku autostrady A4 koło Tarnowa.
Do kuriozalnej sytuacji doszło na odcinku autostrady A4 koło Tarnowa. Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Do niecodziennej sytuacji doszło na odcinku autostrady A4 koło Tarnowa. Dwa auta osobowe zajeżdżały sobie drogę, ponieważ osoby siedzące w środku grały w... Pokemony.

REKLAMA
Tarnowska policja w minioną niedzielę otrzymała bardzo nietypowe zgłoszenie, dotyczące łapania pokemonów. Do funkcjonariuszy zadzwonił kierowca, którego syn grał w interaktywną grę. Według przekazanych informacji w pewnym momencie mężczyźnie drogę zajechał inny samochód osobowy. Kierowca drugiego auta wykonywał niebezpieczne manewry i zaczął grozić zgłaszającemu.

Wszystko przez pokemony

– To miało być agresywne zachowanie na autostradzie, pojazd miał przyspieszać, zwalniać i zajeżdżać drogę, ale tylko do tego jednego użytkownika drogi – przyznał rzecznik tarnowskiej policji, Paweł Klimek.
Policjanci po otrzymaniu zgłoszenia postanowili wysłać patrol na Miejsce Obsługi Pasażerów w Wierzchosławicach, gdzie w krótkim odstępie czasu pojawili się zarówno zgłaszający, jak i kierowca drugiego auta, który miał się zachowywać agresywnie.
Funkcjonariusze ostatecznie złapali się za głowę, gdy finalnie okazało się, że osoby jadące w tych samochodach są uczestnikami interaktywnej gry i należą do przeciwnych drużyn. Jeden samochód należał do ekipy czerwonej, z kolei drudzy do niebieskiej, a na autostradzie rywalizowali o pokemony, które tam się znajdowały.

Obyło się bez mandatów

Policja ostatecznie nie zdecydowała się ukarać kierowców mandatami. Głównie dlatego, że funkcjonariusze nie otrzymali innych informacji o zakłóceniu ruchu dla pozostałych użytkowników drogi. Kierowcy otrzymali pouczenia.
– Ważne jest, żeby takie punkty w tej grze nie pojawiały się w pobliżu np. autostrady, kierowcy nie byli stricte uczestnikami gry, byli nimi pasażerowie. Już wcześniej mieliśmy inne zgłoszenie dotyczące tej samej gry. Chodziło o mężczyznę, który kręcił się wokół samochodu i zaglądał pod niego. Właściciel samochodu zadzwonił na policję obawiając się, że to złodziej. Gdy policjanci przybyli na miejsce, mężczyzna tłumaczył że szuka pokemona, który wszedł mu pod samochód – tłumaczył zaistniałą sytuację aspirant Klimek.
Czytaj także:
źródło: RMF FM
logo