Mateusz Morawiecki pisze o napiętnowaniu dziennikarzy.
Mateusz Morawiecki pisze o napiętnowaniu dziennikarzy. Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Prawo i Sprawiedliwość jak mantrę powtarza, że walczy z hejtem i oskarża opozycję o zaniżanie poziomu debaty publicznej. Ciekawe jak skomentuje wpis premiera Mateusza Morawieckiego, który publicznie nawołuje do "napiętnowania" dziennikarzy.

REKLAMA
"Medialny atak na rodzinę Pani Premier Beaty Szydło to bezpardonowa próba podeptania godności drugiego człowieka. Takie nagonki powinny spotkać się z bezwzględnym i powszechnym napiętnowaniem. Także ze strony środowiska dziennikarskiego" – napisał w środę wieczorem na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.
Szef rządu nawiązał do tekstu, który rano opublikował portal OKO.press. Dziennikarze ujawnili w nim, że syn byłej premier Beaty Szydło po zrezygnowaniu z posługi jako ksiądz zmienił nazwisko i został zatrudniony w firmie ERG Bieruń-Folie. Jej udziałowcami są Daniel Obajtek i jego matka Halina.
Pełnomocnik Tymoteusza "X" w oświadczeniu poinformował, że jego klient szukał pracy, ponieważ nie chciał żyć na koszt państwa czy rodziców. Pragnął jednak uniknąć rozgłosu przy składaniu CV, stąd zmiana nazwiska.
Zaborowski podkreślił, że były ksiądz o pomoc w poszukiwaniu pracy zwrócił się m.in. do swojej mamy. Beata Szydło nie szukała mu jednak posady w spółkach państwowych, tylko wśród znajomych. Dlatego skontaktowała się z Danielem Obajtkiem, który obiecał pomoc.
– W bieruńskiej spółce szukano pracownika, kandydat przeszedł normalny proces rekrutacji. Syn Beaty Szydło jest tu szeregowym pracownikiem, zaczął współpracę ze spółką 1 października 2019 roku. Pracuje na pełny etat na stanowisku samodzielny referent – wyjaśnia mecenas Zaborowski.
Pełnomocnik Tymoteusza Szydło dodał, że ERG Bieruń-Folie to firma prywatna. – Pan Tymoteusz nie spodziewał się, że jego praca w tym miejscu może budzić jakiekolwiek kontrowersje, sam nigdy nie rozmawiał z Danielem Obajtkiem, nigdy się nawet nie spotkali – stwierdził.
Czytaj także:
logo