
Gośćmi najnowszego odcinka show Kuby Wojewódzkiego byli Barbara Kurdej-Szatan i jej siostra Katarzyna Kurdej-Mania, a także Piotr Kraśko. Panowie wrócili do wspomnień z początków swoich karier, poruszyli też temat Kamila Durczoka.
REKLAMA
Kuba Wojewódzki już dzień wcześniej zapowiedział, że w rozmowie ze swoim gościem wróci do przeszłości. Na swoim profilu udostępnił zdjęcie, na którym jest z Piotrem Kraśko i Kamilem Durczokiem. Napisał: "Było nas trzech; W każdym z nas inna krew; Ale jeden przyświecał nam cel... (nie cela;)".
"Król TVN-u" już w programie śmiał się, że Durczok "trochę odjechał", grozi mu "od dwóch do pięciu" i nie ma na myśli promili. Zapytał, czy Kraśko planuje odwiedzać kolegę, jeżeli trafi do więzienia. Sytuacja zrobiła się niezręczna.
– Nie wiem, Kuba, czy to jest akurat śmieszne. (...) Od jakiegoś czasu nie utrzymujemy kontaktu – odpowiedział krótko i zmienił temat.
Dziennikarze rozmawiali również o początkach swoich karier. Wrócili do lat 90., gdy obaj pracowali w redakcji przy Woronicza. Wojewódzki był świadkiem, jak Bożena Walter radziła Kraśce, by nie był aż tak poważny. Dziennikarz odniósł się do tej sytuacji.
– To była święta uwaga, dlatego o tym mówię. Mam wrażenie, że przez większość życia byłem za poważny. Dopiero teraz nie jestem – ocenił Kraśko.
Dodał, że uważa, iż za wcześnie zlecano młodym ludziom trudne dziennikarskie zadania. Zapewne dlatego wówczas czuł, że pomimo wieku musi być poważny. Podpytywany o głośny wywiad z Dziwiszem przyznał, że był zaskoczony nieprzygotowaniem rozmówcy, nie chciał jednak dokładniej odnieść się do tego tematu: "Byłoby trochę nie fair, gdybym ja teraz jakoś dłużej komentował księdza Stanisława".
