
Afera wokół przemocowego zachowania wykładowców szkół teatralnych zatacza coraz szersze kręgi. Teraz grono oskarżanych poszerzyło się o tych aktorów, którzy jeszcze kilka dni temu sami oskarżali o mobbing innych wykładowców szkół teatralnych.
REKLAMA
Po tym, jak absolwentka łódzkiej filmówki Anna Paliga opowiedziała o mobbingu i prześladowaniach w szkołach teatralnych, do aktorki dołączyli kolejni celebryci, którzy postanowili zabrać głos w tej sprawie. Tym razem oberwało się Dawidowi Ogrodnikowi, który jeszcze kilka dni temu sam uskarżał się na pedagożkę szkoły teatralnej Beatę Fudalej.
Zarzuty ze strony studenta
Aleksander Kurzak wytknął Ogrodnikowi, że sam też nie jest bez winy. Absolwent krakowskiej AST przypomniał aktorowi sytuację, kiedy ten, pracując jako asystent Adama Nawojczyka, sam znęcał się nad studentami I roku.– Pamiętam jak mi przerwałeś moją etiudę krzycząc: "co to kur** ma być, ja pier****, co ty kur** w cyrku jesteś". Byłeś wtedy bardzo agresywny. Właściwie zostałem zdeptany w ziemię. W tym momencie pokazałeś mi, że jestem gó**em, że jestem nikim i tak też się czułem – pisze Aleksander Kurzak w emocjonalnym wpisie.
Do zabrania głosu Kurzaka sprowokował wpis, który Dawid Ogrodnik zamieścił kilka dni temu na swoim profilu na Instagramie.
Wcześniej aktor sam odgrażał się zamieszczając emocjonalny post, gdzie pisał "Koniec z mobbingiem, chamami pod przykrywką artyzmu! Mnie i moich kolegów tak traktowała pani Beata Fudalej!"
Ogrodnik zamierza przeprosić
Teraz okazuje się, że sam nie jest bez winy. Aktor tłumaczył się z sytuacji w wywiadzie, którego udzielił Newsweekowi.– Nie oceniałem studenta jako człowieka, tylko to, co robi. Kazałem mu usiąść na krześle i robić kolejną etiudę. Chciałem w ten sposób wykorzystać to, co się w nim zadziało, pokazać mu i dać do zrozumienia innym, że pracujemy na tym, co jest wewnętrzne i niełatwe w odczuwaniu, podkreślając, że to jest aktorstwo, którego poszukujemy: wewnątrz siebie samego – mówił Ogrodnik.
Aktor powiedział, że jego intencje zostały niezrozumiane i zamierza przeprosić.
– Nie sądziłem wtedy, że popełniłem błąd. Myślałem, że moje intencje są zrozumiałe. Teraz jest mi przykro, że student został z takimi emocjami, nie sądziłem, że kiedykolwiek usłyszę, że kogoś skrzywdziłem (...) Mam pełną świadomość, że każde z nas tę samą sytuację mogło odebrać diametralnie inaczej, szanuję jego odczucia, do których ma prawo. Zadzwonię do niego, omówię to i przeproszę – zapewnił.
Czytaj także:źródło: Newsweek
