
W "Wiadomościach" TVP wyemitowano materiał o rozbiciu gangu sutenerów. Wyłudzali oni państwowe pieniądze, więc stacja płynnie przeszła do tematu tarczy antykryzysowej. To, że skorzystali z niej przestępcy, nie jest chyba powodem do dumy dla rządu. Ale spokojnie, Telewizja Polska znalazła sposób na przedstawienie tego w swojej tradycyjnej narracji.
REKLAMA
Na początku materiału poinformowano, że służby rozbiły dwa gangi sutenerów, które prowadziły kilka agencji towarzyskich. Przestępcy mieli też na koncie wyłudzenia. W ramach tarczy antykryzysowej wypłacone zostało im prawie 200 tys. zł. Wypowiadający się w "Wiadomościach" komentatorzy podkreślają, że jest to "niedopuszczalne", a ktoś z urzędników powinien ponieść odpowiedzialność.
Później TVP nie odmówiło sobie krótkiej reklamy rządowej tarczy antykryzysowej. Przypomniano jej założenia, pokazano też "nienachalną" grafikę ze statystykami tego programu.
Nie zabrakło też tradycyjnego ataku na opozycję. Trzeba przyznać, że to naprawdę spore osiągnięcie – zrzucić winę za błąd pracowników instytucji powiązanej z obozem rządzącym na drugą stronę sceny politycznej.
W jaki sposób tego dokonano? Otóż przypomniano, że Paweł Borys, który stoi na czele nadzorującego tarczę Polskiego Funduszu Rozwoju, za rządów koalicji PO-PSL był wieloletnim dyrektorem PKO. Da się? Pewnie, że się da.
Wisienką na torcie są komentarze ekspertów. A konkretnie – przypadkowych ludzi zaczepionych na ulicy. Jeden z nich całe zamieszanie określa jako "na pewno nie pozytywne", drugi potwierdza, że jest to "niekorzystne" i idzie o krok dalej – podsuwa rządzącym gotowe rozwiązanie.
Jakie? Bardzo proste. – To powinno być jakoś kontrolowane – radzi. Szkoda, że urzędnicy nie wpadli na to wcześniej.
Czytaj także: