Borussia Dortmund i Bayern Monachium ramię w ramię odrzuciły projekt Superligi
Borussia Dortmund i Bayern Monachium ramię w ramię odrzuciły projekt Superligi Fot. Bundesliga

Borussia Dortmund i Bayern Monachium nie zdecydowały się dołączyć do grona drużyn założycielskich Superligi. Niemieckie potęgi poparły reformę Ligi Mistrzów i udzieliły pełnego wsparcia projektowi UEFA. To nie pierwszy raz gdy ekipy Bundesligi idą pod prąd trendom w wielkiej piłce. Podobnie zrobiły w kwestii finansowego fair play, którego bardzo przestrzegają.

REKLAMA
Europejskie Stowarzyszenie Klubów (ECA), z którego po ogłoszeniu powstania Superligi wystąpiła założycielska dwunastka, od piątku debatowała nad zmianami w Lidze Mistrzów i dała UEFA swoją akceptację na reformy. W niedzielę ECA spotkała się w trybie nadzwyczajnym by wesprzeć UEFA i odciąć się od nowych rozgrywek.
Czytaj także:

– Kluby chcą wdrożenie planowanej reformy Ligi Mistrzów. Członkowie zarządu ECA przekazali wyraźną opinię, że plany założenia Superligi zostały przez nich odrzucone. Bayern i Borussia w stu procentach popierają pozostałych członków ECA i pomysł UEFA – przekazał dziennikarzom sternik Borussii Dortmund Hans-Joachim Watzke. Jego słowa w pełni poparł sternik Bayernu, Karl-Heinz Rummenigge.

Nowe rozgrywki, złożone tylko z zamożnych klubów i odbywające się w zamkniętym gronie, utworzyć chcą: AC Milan, Arsenal Londyn, Atletico Madryt, Chelsea, FC Barcelona, Inter Mediolan, Juventus Turyn, Liverpool, Manchester City, Manchester United, Real Madryt oraz Tottenham Hotspur. Z udziału zrezygnowały niemieckie potęgi oraz francuskie Paris Saint-Germain, stąd poszukiwane są trzy dodatkowe ekipy, które wejdą w skład założycieli.
Czytaj także:

UEFA zamierza srogo ukarać dwunastkę (piętnastkę?), wykluczając z wszelkich rozgrywek i zawieszając jej piłkarzy w organizowanych przez siebie imprezach. To oznacza, że zabraknie ich na przykład w Lidze Mistrzów, gdzie Borussia Dortmund i Bayern Monachium będą nadal rywalizować o prymat w Europie. Niemcy nie pokusili się na wielkie pieniądze dostępne w Superlidze, postawili na szansę rozwoju w nowej LM.

To nie pierwszy raz, gdy kluby Bundesligi inaczej niż reszta europejskich krezusów zarządzają swoimi finansami i w ogóle koncepcją budowy piłkarskiej potęgi. Giganci z Niemiec nie zadłużają się - nie pozwalają na to przepisy Bundesligi - i bardzo oszczędnie gospodarują pieniędzmi. Nie wydają ich choćby na rekordowe transfery, stawiając na rozwój i pracę u podstaw.
Tymczasem kluby z Anglii, Włoch i Hiszpanii wydają pieniądze ponad stan i są kolosami na glinianych nogach. Dobrze pokazała to pandemia COVID-19, gdy okazało się, że giganci są mocno zadłużeni. W Niemczech to niemożliwe, kluby muszą zarabiać i wykazywać dochody. Nie wolno im też zaciągać długów, by np. spłacić transfer gwiazdora czy podnieść pensje piłkarzy.
logo