
W bieżącym miesiącu/tygodniu członkowie Komisji Budżetowej (BUDG), Ochrony Środowiska Naturalnego (ENVI) oraz Rozwoju Regionalnego (REGI) w Parlamencie Europejskim (PE) głosują nad kształtem przyszłego Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego (EFMR). W czasie, gdy Unia Europejska (UE) stoi w obliczu jednego z największych kryzysów gospodarczych ostatnich lat, szczególnie ważnym jest zapewnienie wydatkowania środków publicznych w sposób właściwy i wspierający dobro publiczne.
REKLAMA
Europejskie rybołówstwo już od lat jest w opłakanym stanie, dla 80% pozyskiwanych na cele handlowe gatunków ryb brakuje jakichkolwiek planów zarządzania. Spośród ponad 50 gatunków łowionych komercyjnie w Morzu Bałtyckim, tylko dla 10 dostępna jest opinia naukowa, a dla jedynie pięciu określono limity połowowe.
Kolejne próby rozwiązania problemu przełowienia i zbyt dużej mocy połowowej europejskich flot przy pomocy subsydiowania sektora okazywały się porażką. Jednakże, mimo niepewnej przyszłości zasobów ryb w Europie jak i poza nią, państwa członkowskie UE nadal zapewniają ogromne dotacje w celu wspierania i utrzymywania floty połowowej, zbyt dużej w stosunku do tego co mogą zapewnić morza i oceany.
Nowoczesne technologie przyćmiły wszelkie spadki mocy połowowej. Dodatkowo większość państw członkowskich nie raportuje czy i w jakim stopniu moc połowowa ich flot jest w równowadze do wielkości zasobów. Z tego powodu pieniądze w postaci subsydiów są wydatkowane ślepo, często dotując zwiększanie efektywności sektora rybołówstwa.
Warto zauważyć, że jedynie niewielka liczba flot europejskich przynosi zyski bez pomocy dotacji ze środków publicznych, a wiele z nich przynosi straty nawet mimo subsydiowania. Sektor rybołówstwa cierpi z powodu wieloletniego braku odpowiedniego zarządzania i krótkowzrocznego podejścia do wydatkowania środków publicznych. Przełowienie i zmniejszająca się liczba ryb powodują, że rybakom coraz trudniej zarobić na swojej pracy. Przedkładanie krótkoterminowych interesów gospodarczych nad długoterminową stabilność zasobów jest przyczyną słabego stanu europejskiego rybołówstwa i braku efektywności ekonomicznej.
Wg opublikowanego w ubiegłym roku przez organizację Oceana raportu, Polska jest jednym z 10 krajów, które w 2009 roku otrzymały najwięcej dopłat do sektora rybołówstwa w całej Unii Europejskiej. Komitet Naukowo-Techniczny i Ekonomiczny ds. Rybołówstwa (STECF) w opublikowanej niedawno analizie ekonomicznej stwierdził, że polska flota rybacka w 2009 roku 38% swoich przychodów zawdzięczała rządowym dopłatom.
Komisja Europejska (KE) zaproponowała zmiany w finansowaniu sektora rybołówstwa w postaci nowego EFMR, który zastąpi obecnie istniejący Europejski Fundusz Rybacki. Wiele potencjalnie szkodliwych dopłat takich, jak na złomowanie i budowę nowych łodzi, modernizację i zwiększanie efektywności zostało usuniętych w nowym rozporządzeniu w porównaniu z obecnie obowiązującym.
Pomimo tego, 16 lipca br. Polska wraz z 7 innymi państwami członkowskimi wystosowała list do Marii Damanaki, komisarz ds. gospodarki morskiej i rybołówstwa w KE, w którym nakłania do przywrócenia finansowania na modernizację łodzi a także tymczasowe lub stałe wstrzymanie działalności połowowej w nowym funduszu.
Modernizacja tożsama jest ze zwiększaniem mocy połowowej, co w konsekwencji prowadzi do przełowienia zasobów i uniemożliwia ich odtwarzanie. Już dziś UE dysponuje flotą zdolną łowić ponad dwukrotnie więcej ryb, niż morza i oceany są w stanie wyprodukować.
Ze środków dostępnych w obecnym Funduszu Rybackim, Polska wydała ogromne kwoty na tymczasowe wstrzymanie działalności połowowej (np. w ostatnich latach dorsza łowiła tylko jedna trzecia uprawnionych do tego lutrów podczas gdy pozostałe stały w portach i otrzymywały rekompensaty). Ponadto, pieniądze wydawane na ten cel zachęcają do utrzymania na rynku nieefektywnych, potencjalnie przynoszących straty łodzi, nawet jeżeli bez dopłat nie ma to sensu z ekonomicznego punktu widzenia.
Środki na stałe wstrzymanie działalności połowowej, czyli tzw. złomowanie łodzi, także nie były właściwie wykorzystywane i nie przyczyniły się do zmniejszenia presji na przełowione zasoby ryb. Choć polska flota zmniejszyła się znacząco od czasu wejścia do UE, przy okazji złomowania łodzi nie zastosowano konkretnych kryteriów wydatkowania tych funduszy. Skutkiem tego złomowane były głównie duże łodzie łowiące szproty i śledzie, podczas gdy wzrosła liczba niewielkich jednostek łowiących głównie dorsza.
Istnieją znacznie lepsze sposoby na wydatkowanie funduszy publicznych i m.in. z tego powodu KE zdecydowała się na wyłączenie środków na tego typu działania z propozycji nowego EFMR. Brak uznania powagi sytuacji i bronienie status quo potęguje jedynie chwiejność sektora rybołówstwa. Fundusze służące zamiataniu problemów pod dywan zamiast walki z ich przyczyną niczego nie naprawią. Jeśli UE i państwa członkowskie nadal będą wydawać publiczne pieniądze na nieefektywne działania, europejskie rybołówstwo znajdzie się jeszcze głębiej w kryzysie.
Polska może odegrać istotną rolę w kształtowaniu ambitnej reformy EFMR, sprzeciwiając się dopłatom na działania prowadzące do przełowienia zasobów. W trosce o przyszłość rybaków i rybołówstwa oraz zasobów, od których zależą, fundusze zwiększające zdolność połowową floty muszą ustąpić miejsca wsparciu zrównoważonego, stabilnego rybołówstwa.