Reprezentacja Polski niestety nie awansowała na mistrzostwa świata
Reprezentacja Polski niestety nie awansowała na mistrzostwa świata Fot. EHF

Reprezentacja Polski przegrała we wtorek z Austrią w Markach 26:29 (11:15) i nie pojedzie na najbliższe mistrzostwa świata, które w grudniu odbędą się w Hiszpanii. Po remisie w Wiedniu wydawało się, że Biało-Czerwone stać na zwycięstwo na swoim parkiecie, ale tym razem rywalki były o wiele lepsze.

REKLAMA
We wtorek w Markach pod Warszawą reprezentacja Polski szczypiornistek w rewanżowym meczu eliminacji MŚ mierzyła się z Austrią. Pierwszy mecz decydującej rundy kwalifikacji Biało-Czerwone zremisowały w Wiedniu 29:29, choć miały w samej końcówce prowadzenie. W rewanżu zespół Arne Senstada musiał wygrać z groźnym rywalem i wymyślić przy okazji, jak zatrzymać na parkiecie znakomitą Sonję Frey.

Zacięty był początek rywalizacji, przyjezdne odważnie nacierały na bramkę Adrianny Płaczek, a nasz zespół odpowiadał i nie pozwalał Austriaczkom na rozwinięcie skrzydeł (4:4). Ciężko szło naszej ekipie w ataku, znakomicie broniły rywalki i po niecałym kwadransie gry tablica wyników pokazała rezultat 4:6. Trener wpuścił Kingę Achruk, która miała pomóc Karolinie Kudłacz-Gloc w kończeniu ataków pod bramką Austrii.
Sporo problemów sprawiała nam Frey, kapitalnie grały przyjezdne w ataku, a Polki miały wielkie kłopoty ze zdobywaniem bramek. W efekcie Austria prowadziła już 11:6 i dominowała na parkiecie. Trzeba było odrabiać straty i nie pozwolić rywalkom na budowanie przewagi przed decydującymi momentami spotkania.
Biało-Czerwone ruszyły do ataku, ale wciąż miały cztery-pięć bramek straty (9:14). A Sonja Frey nie dość, że kapitanie grała w obronie, to w ataku trafiała raz po raz, notując siedem trafień do przerwy. Jej zespół prowadził po pierwszej połowie 15:11, kontrolując grę i będąc ekipą sporo lepszą od podopiecznych Arne Senstada. Druga połowa zapowiadała się niezwykle ciężko.

Po zmianie stron Polki rzuciły się na przeciwniczki, zaczęły twardo walczyć w defensywie i bardzo szybko odrabiały straty. Karolina Kudłacz-Gloc napędzała nasze ataki, pomagała jej Karolina Kochaniak, a w bramce świetnie radziła sobie Weronika Gawlik. I w końcu mieliśmy upragniony remis 16:16. Austria odpowiedziała grą z kontry, zaraz odskoczyła na prowadzenie 19:16.
I znów trzeba było odrabiać straty, kwadrans przed końcem Polska przegrywała już tylko 19:20, ale Karolina Kudłacz-Gloc złapała karę dwóch minut. Nasz zespół przetrwał ten okres i walczył o zwycięstwo. Kinga Achruk dała impuls w ataku, a za faul karę dostała Sonja Frey i nasz zespół miał okazję, by wyrównać wynik gry. W 50. minucie Natalia Nosek trafiła na 22:22, zapowiadała się dramatyczna końcówka meczu.
Ostatnie dziesięć minut było dla naszej drużyny bardzo ciężkie. Polki przegrywały po prostych błędach w ataku 24:26, a nasz zespół grał w osłabieniu. Jeszcze Frey wywalczyła dla swojej drużyny rzut karny, przyjezdne prowadziły pewnie 28:25. Dwie minuty do końca, trzy bramki do odrobienia, fatalnie się nam to ułożyło. Niestety kluczowy pojedynek eliminacji Austria wygrała 29:26.
Reprezentacja Polski znów nie pojedzie na mundial, który w grudniu odbędzie się w Hiszpanii. Ostatni raz Biało-Czerwone na mundialu były obecne w 2017 roku i przez kolejne dwa lata nie będzie ich w elicie. Nasz zespół ze światowej czołówki wypadł na dłużej i potrzebuje pracy u podstaw, by znów rywalizować z najlepszymi.
Polska - Austria 26:29 (11:15)
Sędziowali: Marta Sa, Vania Sa
logo