Reprezentacja Polski ograła w Opolu Słowenię w ostatniej sekundzie meczu!
Reprezentacja Polski ograła w Opolu Słowenię w ostatniej sekundzie meczu! Fot. ZPRP / Handball Polska

Reprezentacja Polski pokonała Słowenię 27:26 (12:10) w meczu grupy 5 eliminacji mistrzostw Europy. Dwa punkty zdobyte w Opolu znacznie przybliżyły Biało-Czerwonych do awansu, o którym zadecyduje niedzielny mecz z Holandią. Bramkę na wagę zwycięstwa w dramatycznym meczu rzucił w ostatniej sekundzie gry Michał Daszek.

REKLAMA
– Chcemy wygrać oba mecze – trener Patryk Rombel mówił przed potyczką ze Słowenią i czekającym Biało-Czerwonych za kilka dni starciu z Holandią. Bałkański zespół do Polski przyleciał czarterem wprost z Turcji. Tam ekipa Ljubomira Vranjesa rozegrała zaległe, które okazało się dla niej zwycięskie, starcie. Słoweńcy okazali się mieszanką doświadczenia z młodością. Sześciu podopiecznych Vranjesa, który przybyli do Opola, grało w poprzednim meczu Słowenia – Polska.
Czytaj także:

Sytuacja polskiej reprezentacji, a także klasyfikacja w innych eliminacyjnych grupach nie pozostawiała dużego marginesu na błędy. Nowością w polskiej drużynie była gra Michała Daszka na prawym rozegraniu. Ten plan dość szybko porzucono i jak pokazał finisz pojedynku, z korzyścią dla Biało-Czerwonych.
Mecz rozpoczął się od nie nieudanych akcji z obu stron. W efekcie przez ponad cztery minuty nikt nie zdołał zdobyć bramki. Impas przełamał Michal Olejniczak. Biało-Czerwoni prowadzenia długo pilnowali. Było ono najmniejsze z możliwych, ale na więcej nie pozwalali rywale. Obie drużyny szanowały piłkę i nie forsowały szybkiego tempa. Tymczasem Adam Morawski, rozgrywający 55. mecz w narodowych barwach, notował kolejny występ z bardzo dobrą skutecznością między słupkami. Niestety błędy polskiej drużyny bezlitośnie wykorzystywał rozgrywający THW Kiel, Miha Zarabec. Minuty mijały a dalej szala zwycięstwa wciąż przeważała na stronę gospodarzy. Przewaga, przed udaniem się do szatni, mogła być jeszcze większa, ale Arkadiusz Moryto nie wykorzystał rzutu karnego.

Wznowienie gry wskazywało, że Słoweńcy, przyspieszają grę, aby móc kontrolować mecz. Wystarczyły trzy akcje, aby goście po raz pierwszy objęli prowadzenie. Ich bramkowa passa trwała dalej, aż przerwała ją przerwa na żądanie Patryka Rombla. W tym okresie naszej drużynie brakowało skutecznych pomysłów w ataku. Uwagi szkoleniowca mobilizująco podziałały na Biało-Czerwonych, którzy zdobyli trzy bramki z rzędu. Spotkanie się wyrównało. Swoje zrobił powrót Daszka na prawe rozegranie.
Gola rzucił także Piotr Chrapkowski, który po raz ostatni w reprezentacji uczynił to w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy w Szwecji. Dwa trafienia zaliczki to zasługa Szymona Sićko. Na czasie Biało-Czerwoni zagrzewali się do walki okrzykiem: „Bierzemy to”. Morawski trwał na posterunku, który po jednej z udanych interwencji wręcz przytulił piłkę.

39 sekund przed finałową syreną trener Patryk Rombel poprosił o czas. W tym momencie Biało-Czerwoni byli na +1. Ostatnie sekundy to prawdziwy rollercoaster. Słoweńcy zdołali wyrównać, a w błyskawicznej kontrze Michał Daszek posłał w ekwilibrystyczny sposób piłkę do bramki rywali. Dokonał tego w ostatniej sekundzie gry! I dzięki temu został wybrany MVP polskiej drużyny.
Polska - Słowenia 27:26 (12:10)
Sędziowali: Michal Badura, Jaroslav Ondogrecula (Słowacja)
Kary: 8 minut - 4 minuty
Polska: Adam Morawski, Mateusz Kornecki - Arkadiusz Moryto 7, Szymon Sićko 5, Michał Olejniczak 4, Michał Daszek 3, Maciej Gębala 3, Arkadiusz Ossowski 2, Piotr Chrapkowski 1, Jan Czuwara 1, Tomasz Gębala 1, Kacper Adamski, Dawid Dawydzik, Dawid Fedeńczak, Rafał Przybylski, Patryk Walczak
Słowenia: Uhr Kastelic, Urban Lesjak - Domen Novak 5, Kristjan Horzen 4, Borut Mackovsek 4, Jure Dolenec 3, Miha Zarabec 3, Blaz Janc 2, Tilen Kodrin 2, Domen Makuc 2, Matic Suholeznik 1, Matic Groselj, Jaka Malus, Tadej Mazej, Gregor Ocvirk, Vid Poteko.
Źródło: Handball Polska / ZPRP
logo