
Kolejna odsłona walki o triumf w LaLiga ruszyła w ten weekend. Po trzy punkty zapisały na swoich kontach Real Madryt (2:0 z Osasuną Pampeluna) i Atletico Madryt (1:0 z Elche CF), które grały w sobotę. W niedzielę FC Barcelona zmierzy się z Valencia CF, w poniedziałek Sevilla FC podejmie Athletic Bilbao.
Atletico Madryt jako pierwsze z wielkiej czwórki ruszyło do walki w 34. kolejce LaLiga i mierzyło się na wyjeździe z Elche CF. Los Colchoneros bronili pozycji lidera i zapewnił im ją triumf 1:0. Jedynego gola strzelili w 23. minucie, gdy na listę strzelców wpisał się Marcos Llorente. Do gry po urazie wrócił Luis Suarez, ale sędzia anulował jego gola na początku meczu po analizie VAR.
Atletico atakowało, po zmianie stron znów trafił Suarez i znów sędzia jego gola nie uznał. Faworyt znalazł się w opałach w doliczonym czasie gry, gdy Marcos Llorente zagrał ręką w polu karnym. Elche miało okazję wyrównać, ale Fidel z "wapna" trafił w słupek i w ten sposób trzy punkty pojechały do Madrytu z drużyną Diego Simeone.
Real Madryt mierzył się z kolei z Osasuną Pampeluna, a Zinedine Zidane dał odpocząć przed meczem półfinałowym w Lidze Mistrzów m.in. Toniemu Kroosowi, Luce Modriciowi czy Raphaelowi Varane'owi (grał 45 minut). Długo Królewscy nie mogli ugryźć rywali, długo męczyli się w ofensywie i nie mogli trafić do bramki drużyny z Nawarry.
Wreszcie kwadrans przed końcem Eder Militao po rzucie rożnym otworzył wynik, a asystę zapisał na swoim koncie Isco. Pięć minut później Casemiro po podaniu Karima Benzemy zaskoczył nawet sam siebie i ustalił wynik na 2:2. Królewscy wykonali plan, oszczędzili sporo energii i zgarnęli pełną pulę. Teraz czeka ich walka o finał Ligi Mistrzów w Londynie.
W tabeli LaLiga Atletico ma na koncie 76 punktów, dwa więcej od Realu. Pięć do lidera traci Duma Katalonii, a sześć Sevilla. W niedzielę FC Barcelona zmierzy się z Valencia CF, w poniedziałek Sevilla FC podejmie Athletic Bilbao. Do końca sezonu od poniedziałku pozostaną raptem cztery ligowe kolejki.

