
FC Barcelona bezbramkowo zremisowała na Camp Nou z liderem Primera Division, Atletico Madryt. Los Colchoneros są o krok bliżej tytułu, ale walka trwa w najlepsze. Taki wynik oznacza też, że szansę na awans w tabeli ma Real Madryt, który czekał na to, by wielcy rywale stracili punkty.
REKLAMA
FC Barcelona gościła Atletico Madryt na Camp Nou w meczu, który być może będzie miał kluczowe znaczenie dla losów mistrzostwa Hiszpanii w sezonie 2020/2021. Duma Katalonii do liderującego w LaLiga zespołu ze stolicy traciła dwa punkty i dzięki wygranej mogła przeskoczyć rywali w tabeli. Los Colchoneros przybyli do Katalonii po punkty, które znacznie zbliżyły by zespół Diego Simeone do upragnionego zwycięstwa w lidze.
Czytaj także:Wrócił na Camp nous wypchnięty latem w sposób bardzo nieelegancki Luis Suarez, który przez lata sięgał z Barcą po kolejne trofea. Urugwajczyk w 10. minucie uderzał z rzutu wolnego, ale posłał piłkę wprost w ręce Marca-Andre ter Stegena. Niemiec jeszcze dwa razy ratował zespół w opałach, a pod drugą bramką tylko raz się zagotowało, gdy Lionel Messi w 41. minucie mógł otworzyć wynik, ale minimalnie chybił celu.
Kluczowa dla losów meczu okazała się 32. minuta meczu, gdy z urazem zszedł z boiska Sergio Busquets. Generał środa pola Dumy Katalonii nie mógł dalej grać i zaraz Atletico zyskało przewagę i zaczęło dominować na Camp Nou. I marnować kolejne okazje, bo po przerwie nie popisali się Yannick Carrasco i Luis Suarez. Barca miała spory problem.
Zaczęła grać lepiej dopiero pół godziny przed końcem, a po zagraniu Lionela Messiego mógł trafić Ilaix Moriba, ale w ostatniej chwili został w polu karnym zablokowany. Chwilę później Argentyńczyk kropnął z rzutu wolnego, ale Jan Oblak był na posterunku. W 70. minucie do bramki gości trafił Ronald Araujo, ale po wrzutce Jordiego Alby był na pozycji spalonej.
Do końca spotkania Barcelona i Atletico walczyły o tytuł, choć dominowali miejscowi. Ousmane Dembele z pola karnego, a Lionel Messi tuż zza pola karnego nie potrafili pokonać Jana Oblaka. Messi był blisko szczęścia, piłka minimalnie przeszła obok bramki. Luis Suarez mógł trafić dla Atleti, ale wolał podawać piłkę. I starcie nie przyniosło bramek.
Liderem LaLiga nadal jest Atletico, ma na koncie 77 punktów, a druga Barca dwa mniej.
Teraz piłka jest po stronie piłkarzy Sevilla FC i Realu Madryt. Obie ekipy zmierzą się w niedzielę na Ramon Sanchez Pizjuan. Królewscy muszą wygrać, by zrównać się punktami z liderem i przeskoczyć Katalończyków. Sevilla musi wygrać, by wrócić do walki o podium. Początek pojedynku o godzinie 21:00.
