Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Nowe fakty w sprawie morderstwa, do którego doszło w zeszłym tygodniu w pralni na warszawskim Gocławiu. RMF FM podało informacje o wstępnym wyniki sekcji zwłok 73-letniego mężczyzny, którego miał zaatakować jego syn.

REKLAMA
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, do tragedii na Gocławiu doszło 7 maja. Przybyli na miejsce policjanci i strażacy weszli do osiedlowej pralni, wtedy zaatakował ich zakrwawiony mężczyzna uzbrojony w nóż. W końcu funkcjonariuszom udało się obezwładnić napastnika. Został on przewieziony do szpitala.
W prali znaleziono ciało starszego mężczyzny. Ze wstępnych informacji wynika, że był to 73-letni ojciec napastnika. Miał on przyjechać do pralni, której jego syn jest właścicielem, na chwilę przed tragedią. Został prawdopodobnie zabity przez syna. Ten też miał na ciele liczne rany kłute, niewykluczone, że powstałe w wyniku próby samobójczej.
Jednak, jak ustaliło RMF FM, na miejscu zbrodni policjanci znaleźli też drugi nóż. Jego obecność może świadczyć o tym, że w pralni doszło do awantury, podczas której obaj mężczyźni, ojciec i syn, zadawali sobie ciosy ostrymi narzędziami. Portal podał też informacje wynikające ze wstępnej sekcji zwłok mężczyzny.
Charakter obrażeń wskazuje na to, że 73-latek bronił się przed atakami nożem. Wiadomo też, że napastnik zadał mu kilkanaście ciosów. Zdaniem biegłych dwa z nich były śmiertelne, został trafiony w okolice serca. Pobrano materiał do dalszych badań – toksykologicznych i histopatologicznych.
37-latek podejrzany o zamordowanie ojca w pralni na Gocławiu chorował psychicznie – tak wynika z zeznań przesłuchanych przez prokuraturę świadków. Ten wątek zostanie zbadany przez śledczych. Mężczyzna przebywa w szpitalu, nadal jest w śpiączce.
Czytaj także:
źródło: RMF FM
logo