Jarosław Kaczyński tłumaczy się z nawoływania do obrony kościołów.
Jarosław Kaczyński tłumaczy się z nawoływania do obrony kościołów. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Portal wPolityce.pl opublikował część rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim, która pojawi się w tygodniku "Sieci" w przyszłym tygodniu. Prezes PiS odpowiada w nim między innymi o wydarzeniach z jesieni ubiegłego roku, kiedy zaapelował do Polaków, żeby bronili kościołów w związku z protestami kobiet.

REKLAMA

Jak w stanie wojennym

Tygodnik "Sieci" dowiedział się w końcu od Jarosława Kaczyńskiego, dlaczego pod koniec października ubiegłego roku wezwał Polaków do obrony kościołów przed Strajkiem Kobiet. Apel wicepremiera odbił się wtedy szerokim echem i wywołał skojarzenia do stanu wojennego.
– Musiałem wzywać do obrony kościołów, sam też wziąłem w tym udział. Pojawiły się elementy niepokojące, jak list przeszło 200 emerytowanych generałów, była na to cicha, ale zdecydowana odpowiedź – tłumaczy teraz swoje słowa w rozmowie z tygodnikiem "Sieci" Jarosław Kaczyński.
– Krótko mówiąc, był to poważny kryzys, który przynajmniej z dzisiejszego punktu widzenia okazał się jednak przejściowym. Niewątpliwie jednak naruszył poparcie dla nas, szczególnie wśród kobiet – powiedział prezes PiS, tłumacząc tym spadek poparcia dla jego partii.

Jesień i strajki kobiet

Przypomnijmy, że oburzenie kobiet i wspierających je mężczyzn spowodowana była opinią Trybunału Julii Przyłębskiej, który stwierdził, że aborcja embriopatologiczna jest niezgodna z Konstytucją. To w praktyce znacznie zaostrzyło i tak restrykcyjne prawo aborcyjne w Polsce.
Z kolei apel Kaczyńskiego podchwyciły środowiska nacjonalistyczne i skrajnie prawicowe, które zaczęły organizować swoje bojówki i wystawiać "straże" przed kościołami.
Czytaj także:
źródło: wPolityce.pl
logo