"Wiadomości" TVP stanęły w obronie rządu po zawiadomieniu NIK prokuratury ws. wyborów kopertowych.
"Wiadomości" TVP stanęły w obronie rządu po zawiadomieniu NIK prokuratury ws. wyborów kopertowych. Fot. Screen / "Wiadomości" TVP

W taki sposób wtorkowe "Wiadomości" TVP skomentowały zawiadomienie Najwyższej Izby Kontroli ws. organizacji tzw. wyborów kopertowych w 2020 roku. Głosowanie prezydenckie miało odbyć się wiosną w formie korespondencyjnej, ostatecznie przełożono je na koniec czerwca.

REKLAMA
Prezes NIK Marian Banaś poinformował, że w związku z organizacją wyborów korespondencyjnych NIK skierowała do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez czterech polityków: Mateusza Morawieckiego, Michała Dworczyka, Jacka Sasina oraz Michała Kamińskiego.
Prowadząca wtorkowe "Wiadomości" Edyta Lewandowska zapowiedziała materiał słowami "Marian Banaś uderza w rząd Zjednoczonej Prawicy". A potem wyemitowano materiał sprawdzonego w bojach Dominika Cierpioła.
Autor materiału przekonywał że organizacja wyborów kopertowych była koniecznością, bo "jeśli (rząd – red.) tego nie zrobi, złamie konstytucję, a ciągłość władzy w Polsce zostanie zachwiana" – tłumaczył pracownik TVP.
Następnie przytoczono fragment wtorkowej konferencji prasowej premiera Morawieckiego. Bronił na niej decyzji o przygotowaniach do organizacji wyborów prezydenckich w samym śr
odku epidemii koronawirusa.
– Gdybyśmy nie starali się zabezpieczyć wówczas tych wyborów prezydenckich poprzez zlecenie druku kopert, kart wyborczych, to moglibyśmy być śmiało oskarżeni przez kogokolwiek, być może przez tych samych, którzy dzisiaj czynią nam zarzuty o przygotowaniu takich wyborów prezydenckich, że takiego przygotowania wówczas nie poczyniliśmy – tłumaczył Mateusz Morawiecki.
Potem pojawił się dyżurny ekspert TVP, Michał Karnowski z "Sieci" i portalu wpolityce.pl, co niestety żadnym zaskoczeniem być nie mogło. – Jestem bardzo zasmucony i zaniepokojony tą logiką, która tutaj wybrzmiała i była podkreślana: mianowicie, że ściśle w ramach prawa – tłumaczył prorządowy publicysta.
Karnowski zaznaczył, że istnieje "coś takiego jak stan wyższej konieczności i on nie jest wydmuszką"
By materiał spełniał odpowiednie standardy TVP pod rządami PiS, na koniec Dominik Cierpioł przyłożył jeszcze opozycji. Jak przekonywał autor materiału, ustawa o wyborach korespondencyjnych weszłaby w życie już wcześniej, ale "pracę nad nią opóźniał jednak kontrolowany przez opozycję Senat".
– Dziś PO próbuje zyskać kapitał polityczny na decyzji NIK-u – objaśniał polityczne niuanse widzom TVP Dominik Cierpioł.
logo