
Matka zatrzymanego w niedzielę dziennikarza Ramana Pratasiewicza, Natalla podczas czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie prosiła, aby "pomóc uwolnić jej syna". Kobieta dodała również, aby "przekazać jej prośbę wszędzie, aby dotarła ona do ludzi na całym świecie".
REKLAMA
Przypomnijmy, że Raman Pratasiewicz został zatrzymany w niedzielę na lotnisku w Mińsku po awaryjnym lądowaniu samolotu z Aten do Wilna. Był to de facto akt terroryzmu państwowego - białoruskie służby twierdziły, że na pokładzie może być bomba. W czwartek na konferencji prasowej w Warszawie pojawili się jego rodzice Natallia i Dzmitry, którzy prosili o pomoc w uwolnieniu ich syna.
– Chcę się do was zwrócić jako matka Ramana. Chcę żebyście usłyszeli mój krzyk, krzyk mojej duszy. Żebyście zrozumieli, jak nam jest teraz ciężko i jak bardzo przeżywamy tę sytuację. Bardzo chcę, żebyście przekazali moją prośbę wszędzie, na całym świecie (…). Błagam was, pomóżcie mi uwolnić mojego syna – mówiła matka zatrzymanego.
– Widzieliście nagrania mojego pobitego, torturowanego syna. Widzicie, jak na Białorusi represjonują młodych ludzi, którzy chcą wolności, którzy walczyli o lepszą przyszłość, o demokrację, którzy chcieli w sposób pokojowy domagać się przemian na Białorusi. Mój syn informował świat o tym, co się działo na Białorusi, bo chciał jak najlepiej dla swojego państwa – dodała zrozpaczona kobieta.
Na konferencji głos zabrał także ojciec Ramana Pratasiewicza, który uważa, że sytuacja związana z zatrzymaniem jego syna "dotyczy wszystkich na Białorusi".
– Cały świat wspiera w dążenie młodych, aktywnych ludzi w walce o wolność w słowa i o życie w wolnym kraju, państwie demokratycznych wartości. Dlatego cała ta sytuacja dotyczy wszystkich na Białorusi – podkreślił ojciec zatrzymanego dziennikarza.
