Reprezentacja Polski świetnie spisała się w drużynowych ME i w Chorzowie wywalczyła złoty medal
Reprezentacja Polski świetnie spisała się w drużynowych ME i w Chorzowie wywalczyła złoty medal Fot. Screen / TVP Sport

Lekkoatletyczna reprezentacja Polski po raz drugi z rzędu wygrała drużynowe mistrzostwa Europy. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie nasi reprezentanci kapitalnie poradzili sobie w niedzielę, odrobili straty do Wielkiej Brytanii i sięgnęli po złoty medal. Kluczowe okazały się występy sztafet 4x400 metrów, które postawiły kropkę nad "i" w Kotle Czarownic.

REKLAMA
Po pierwszym dniu drużynowych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce na Stadionie Śląskim nasz zespół zajmował drugie miejsce i tracił raptem 0,5 punktu do pierwszej Wielkiej Brytanii. Biało-Czerwoni wygrali pięć konkurencji w sobotę, a wszystko za sprawą Pii Skrzyszowskiej (100 metrów), Natalii Kaczmarek (400 metrów), Alicji Konieczek (3000 metrów z przeszkodami), Norberta Kobielskiego (skok wzwyż) oraz Michała Haratyka (pchnięcie kulą).

W niedzielę nasz zespół ścigał zatem Brytyjczyków i liczył na powtórzenie w Chorzowie wyniku z 2019 roku z Bydgoszczy. Szczęście było o krok, ale zanosiło się na twardą walkę o pierwsze miejsce. Biało-Czerwoni stanęli jednak na wysokości zadania, a kolejne triumfy radowały kibiców, którzy mogli się zjawić mimo pandemii na trybunach Stadionu Śląskiego.
Konkurs skoku o tyczce wygrał Robert Sobera, Paweł Fajdek był bezkonkurencyjny w rzucie młotem - rzucił 82,98 metra i został liderem światowych list - a Pia Skrzyszowska dorzuciła triumf na 100 metrów przez płotki. Kamila Lićwinko triumfowała w skoku wzwyż i nasz zespół szedł łeb w łeb z ekipą Wielkiej Brytanii. Do końca rywalizacji pozostały tylko biegi sztafet 4x400 metrów i nadzieja naszej drużyny leżała w występie sprinterek i sprinterów.

Jako pierwsze do walki ruszyły "Aniołki Matusińskiego", czyli nasze znakomite sprinterki. Bieg rozegrały w sposób kapitalny, sięgnęły po triumf i dzięki Małgorzacie Hołub-Kowalik, Kornelii Lesiewicz, Justynie Święty-Ersetic oraz Natalii Kaczmarek Biało-Czerwoni znów odrobili stratę do Wielkiej Brytanii i wskoczyli na pierwsze miejsce.
Pozostała sztafeta męska, Polacy prowadzili w DME raptem o 2,5 punktu przed Brytyjczykami, ale ci nie ukończyli rywalizacji, bo zgubili pałeczkę i nie zostali sklasyfikowani w biegu. Tymczasem Wiktor Suwara, Kajetan Duszyński, Patryk Grzegorzewicz i Karol Zalewski dotarli do mety na miejscu trzecim, co dało nam triumf i złoty medal drużynowych ME.

Biało-Czerwoni wyprzedzili o 2,5 punktu Włochów, którzy dzięki wygranej w biegu 4x400 metrów panów przeskoczyli jeszcze Brytyjczyków. A Wielka Brytania, która miała sięgnąć po złoty medal, zakończyła rywalizację na miejscu trzecim, tracąc do Polaków 7,5 punktu. Kocioł Czarownic znów okazał się szczęśliwy dla reprezentacji Polski.
logo