
Tomasz Hajto w rozmowie z "Przeglądem Spotowym" wypowiedział się na temat Paulo Sousy i nie były to miłe słowa. – Trzymam za niego kciuki, bo jest selekcjonerem reprezentacji Polski, ale dla mnie to jest najemnik, który został zatrudniony za duże pieniądze, żeby wykonać zadanie – przyznał były reprezentant Polski.
REKLAMA
Polacy trenują w Opalenicy i krok po kroku szykują się do Euro 2020. Dobry występ w finałach ME to cel naszej drużyny, a Tomasz Hajto przypomniał, że sam udział w turnieju dla naszej kadry nie będzie sukcesem. Od drużyny wymaga znacznie więcej, na przykład awansu do fazy pucharowej ME.
Czytaj także:– W finałach mistrzostw Europy zagrają drużyny, które kiedyś mogły sobie o tym tylko pomarzyć. Jesteśmy blisko 40-milionowym krajem. Jeżeli w takich warunkach mielibyśmy nie awansować na mistrzostwa, musielibyśmy pakować manatki i przerzucić się na przykład na hokej – argumentuje defensor, który z drużyną narodową zagrał w 2002 roku na mundialu w Korei i Japonii.
Tomasz Hajto nie szczędzi gorzkich słów Paulo Sousie. – Uważam, że nowy selekcjoner przyjechał nieprzygotowany na trzy pierwsze marcowe mecze. Ewidentnie przeszacował wtedy możliwości naszej kadry. Wydaje mi się, że do takiej pracy jak prowadzenie reprezentacji Polski, powinien się troszeczkę lepiej przygotować – stwierdził i dał przykład złych decyzji kadrowych Portugalczyka, np. w kwestii posadzenia Kamila Glika na ławce rezerwowych w Budapeszcie.
Teraz pora na Euro 2020 i sukces Biało-Czerwonych, którego oczekuje 62-krotny reprezentant Polski.
– Nie wymagam od Paulo Sousy i jego portugalskiego sztabu, żeby śpiewał Mazurka Dąbrowskiego, nie oczekuję, by na konferencjach prasowych cytował Jana Pawła II i opowiadał o pięknych kartach z historii naszego kraju. Szczerze mówiąc – mam to gdzieś. Ja oczekuję od niego wyników – zakończył dosadnie Tomasz Hajto.
