
Przybywa osób prowadzących samochód pod wpływem środków odurzających – alarmują eksperci. Policjanci łapią pijanych kierowców, ale testy na obecność narkotyków to rzadkość.
REKLAMA
W Zielonej Górze kilka dni temu 19-latek potrącił na pasach kobietę i zaczął uciekać. Był pod wpływem marihuany i amfetaminy. Tydzień temu w Kozach na Śląsku 20-latka prowadząca samochód po amfetaminie zabiła na pasach dwóch chłopców. To tylko dwa ostatnie przypadki, ale problem jest poważny.
"Zjawisko jazdy po narkotykach się nasila. Młodzi ludzie chociażby na dyskotekach rezygnują z alkoholu, ale by dobrze się bawić, zażywają narkotyki, a później siadają za kierownicę" – mówi cytowany przez "Rzeczpospolitą" Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.
Kierowcy, szczególnie ci młodzi, nie zdają sobie sprawy, jak groźne mogą być narkotyki. Prowadzący pod ich wpływem jadą za szybko, często wężykiem, ignorują sygnalizację świetlną oraz wymuszają pierwszeństwo.
Tacy kierowcy są niebezpieczni, ponieważ narkotyki zaburzają percepcję, poczucie prędkości, ocenę przestrzeni. Każdy wywołuje inne objawy. Niektóre, jak kokaina, zwiększają agresję, inne działają depresyjnie, co powoduje, że taka osoba zasypia za kierownicą. CZYTAJ WIĘCEJ
źródło: "Rzeczpospolita"
Jak mówią policjanci, kierowców pod wpływem narkotyków z miesiąca na miesiąc przybywa. Z różnych szacunków wynika, że od 1 do 1,2 proc. kierowców, którzy w ostatnim roku siadali za kółkiem, było pod wpływem innej substancji niż alkohol.
Badanie alkomatem to dziś niemal rutyna, a narkotesterem zwykle bada się tylko niektórych. CZYTAJ WIĘCEJ
Źródło: "Rzeczpospolita"

