
Profesor Andrzej Leder, z którym rozmawiałam ostatnio na potrzeby nagrania dla Fundacji NNO o odpowiedzialnych zachowaniach w mediach i biznesie, zwrócił mi uwagę na to, że państwo prawa to coś dużo więcej niż przestrzeganie prawa przez władze i działające sprawnie i zgodnie z interesem obywateli instytucje publiczne.
REKLAMA
Oczywiście obu tych rzeczy w Polsce dramatycznie brakuje, bo jak mówi Agata Passent, Polska to kraj, który obecnie zagraża zdrowiu i życiu swoich obywateli, niemniej – warto zdawać sobie sprawę, że państwo prawa to przede wszystkim porządek i struktura, w tym nasz obywateli szacunek dla zasad oraz uczciwa, solidna i solidarna mentalność, patriotyzm rozumiany jako działanie na rzecz Ojczyzny, wymaganie najpierw od siebie, później od innych oraz, i tu bardzo Was zaskoczę – podniesienie prestiżu zawodu polityka i polityki w ogóle.
Mówi się, że polityka zeszła na psy i to jest prawda, ale dla dobra nas wszystkich powinna wznieść się wyżej. Mało tego, prof. Leder twierdzi, że bez podniesienia prestiżu i rangi zawodu polityka nie rozwiniemy się, że nie wrócimy na drogę demokracji, jednym słowem: jako kraj nie pojedziemy dalej.
Dlaczego? Bo polityka to życie. Zastanówcie się przez chwilę. Wszystkie decyzje dotyczące naszego życia, wszystkich jego przejawów, od najwznioślejszych, do najbardziej przyziemnych i prozaicznych, reguluje polityka. To tak pogardzani i wyśmiewani przez nas (najczęściej słusznie) posłowie uchwalają prawo, któremu musimy się podporządkować, to oni decydują o zakresie naszych wolności i swobód i o tym, jakie mamy, jako obywatele, obowiązki. Nie ma większej władzy.
I nie ma większej odpowiedzialności (oczywiście piszę jak być powinno, bo w praktyce większość dzisiejszych parlamentarzystów, zwłaszcza partii rządzącej, wydaje się czuć tylko władzę i nie przejmować konsekwencjami swoich czynów).
W sumie to logiczne: jeśli wszyscy przyzwoici ludzi gardzą polityką, uważając, że ich nie dotyczy lub zniechęceni wybrykami polityków udają się na wewnętrzną emigrację, zostawiają kraj w ręku łachudrów – i w efekcie zło, marność i nieprzyzwoitość wygrywają. W obecnej sytuacji politycznej mówienie "nie interesują się polityką" znaczy co innego niż kiedyś.
Dawniej było po prostu deklaracją ideową, wyrazem własnej osobowości i preferencji, dziś to wyraz najwyższej ignorancji i antyobywatelskiej postawy. Polityka jest teraz wolnością, dosłownie. Przekonujemy się codziennie na własnej skórze, że bez niej nie ma prawa, bezpiecznego dla ludzi kraju i dostatku. Polityka to zresztą, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę nie tylko, a nawet nie głównie to, co robią politycy.
To to, co robimy my, codziennie. Jeśli ktoś narzeka na złodziejstwo i hipokryzję polityków, a sam wynosi materiały z pracy, płaci za prywatne wydatki służbową kartą i wpisuje sobie fikcyjne nadgodziny, też, tak jak PiS czy Konfederacja i Kukiz, przykłada rękę do tego, że jest u nas coraz bardziej jak w Rosji zamiast Szwecji. Jeśli ktoś nie sprząta kup po psie i unika płacenia podatków – moim zdaniem nie jest patriotą, choćby biegał od rana do wieczora szlakami "Żołnierzy wyklętych" i śpiewał hymn polski.
Ważne jest, żeby Polacy uświadomili sobie, że istnienie złych polityków nie przekreśla znaczenia polityki, że polityka jest ważna i potrzebna i że więcej – bez niej nie da się żyć i ułożyć porządnie spraw w kraju. Bo i jak?
Polityka to słowo pochodzące z greckiego, które oznacza "sprawy państwa-miasta". Arystoteles twierdził, że należy ją rozumieć jako sztukę rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. Teraz tak nie jest – polityka stała się metodą zdobywania pieniędzy i wpływów przez różne grupa interesów, które po prostu nauczyły się dzięki niej szybko bogacić, ale tak być nie powinno, a zmiany należy zacząć od siebie. Zresztą – przyzwoici obywatele wymagają przyzwoitości od polityków i na nieprzyzwoitych nie głosują, prawda?
Z tego punktu widzenia nie tyle martwi mnie, że jest tylu zakłamanych, nieuczciwych, niekompetentnych posłów co fakt, że mimo iż te ich wady są powszechnie znane, wciąż mają grono swoich fanów i są wybierani.
Pamiętajmy też, że my, Polacy, kochamy politykę. Jesteśmy jednym z najbardziej rozpolitykowanych narodów w Unii – uwielbiamy polityczne spory i dyskusje, które opalają nas do czerwoności. W tych warunkach tylko samobójca zostawiłby politykę politykom i własnemu losowi i nie zadbał, żeby stała na coraz wyższym poziomie.