
Joachim Brudziński przeprosił mieszkańców Szczecina za serię swoich wpisów na Twitterze. Chodzi o jego ostrą reakcję na jeden z postów dziennikarza RMF FM.
REKLAMA
"Rozmawiałem dzisiaj z dziennikarką jednej ze szczecińskich redakcji, powiedziała mi, że chociaż wiedziała, że słowa, iż nie będę tłumaczył się popaprańcom, kieruję do opozycji, to jednak jako Szczecinianka poczuła się tymi słowami mocno urażona. Dlatego przepraszam wszystkich mieszkańców Szczecina którzy te mocne i emocjonalne słowa odebrali jako wyraz buty, arogancji czy pychy" – napisał Joachim Brudziński.
W dalszej części europoseł PiS stwierdził, że jego emocje były o tyle szczere, że zarówno on jak i jego koledzy parlamentarzyści od 2015 roku, starają się robić wszystko, aby "wzmacniać nasz Szczecin".
Przypomnijmy, że chodzi o serię wpisów Brudzińskiego po tym, jak dziennikarz RMF FM Paweł Żuchowski opublikował zdjęcia z uroczystości położenia stępki, czyli pierwszego elementu kadłuba promu w czerwcu 2017 roku, a także aktualny stan pochylni w stoczni w Szczecinie.
"Zawsze, gdy patrzę na te zdjęcia zastanawiam się, czy im zwyczajnie nie jest wstyd. W kraju może ludzie nie znają się na budowie statków. W Szczecinie z tej szopki śmiano się od pierwszego dnia. Marek Gróbarczyk, Joachim Brudziński jeszcze w to brnęli, choć opinie w Szczecinie słyszeli" – pisał Żuchowski.
Reakcja Brudzińskiego była ostra. "Niech się wstydzą Ci którzy na potrzeby rynku niemieckiego i holenderskiego rozwalili nasze stocznie.Proszę posłuchać co powiedziałem wtedy do stoczniowców, ze wszystko jest w ich rekach, my politycy zrobiliśmy co do nas należało" – odpisał dziennikarzowi.
Europoseł dalej jeszcze wzmocnił swój przekaz. "Nie mam zamiaru przepraszać za wiarę, ze w Szczecinie jest możliwa odbudowa potencjału stoczniowego. Mam się tłumaczyć, ze od 2015 roku robię co tylko w mojej mocy, aby stworzyć warunki umożliwiające odbudowę tego co ci popaprańcy zniszczyli?" – kontynuował.
Ze strony Brudzińskiego padły też zarzuty do konkretnych osób. "Budka, Nitras, Geblewicz, Kierwiński, Grabiec, i wielu innych ważnych polityków PO, partii, której rząd doprowadził do upadku Stoczni Szczecińskiej (Nitras był posłem sprawozdawcą ustawy likwidującej przemysł stoczniowy), dzisiaj 'wyją' z oburzenia, że są opóźnienia z budowa promu" – twierdził.
Polityk PiS był rozbawiony faktem, że "wszyscy oni chamstwem i brakiem kultury" nazywają określenie "popaprańcy". "Popierali hołotę, która pod domem Jarosława Kaczyńskiego i naszymi biurami skandowała najbardziej wulgarne słowa. Wielu z mich zachęcało wręcz do takich zachowań" – przekonywał Brudziński.
