
Mecz towarzyski z Islandią był 58. spotkaniem, w którym Robert Lewandowski wyszedł na boisko jako kapitan reprezentacji Polski. Tym samym pobił rekord, który ostatnio dzielił z Kazimierzem Deyną.
REKLAMA
Po raz pierwszy Robert Lewandowski założył opaskę kapitańską w 2013 roku, podczas meczu z San Marino. Wtedy tylko zastępował w tej roli Jakuba Błaszczykowskiego. Kilka miesięcy później opaskę przejął już na stałe. Taką decyzję podjął Adam Nawałka.
W meczu z Islandią napastnik Bayernu Monachium wystąpił jako kapitan reprezentacji po raz 58. Oznacza to, że przegonił Kazimierza Deynę, z którym od marcowego meczu z Andorą dzielił rekord w tej kategorii.
Wtorkowy sparing to nie był wielki występ "Lewego". Najlepszy polski piłkarz napędził co prawda akcję bramkową, ale to stanowczo za mało, by ocenić go pozytywnie. W pierwszej połowie był aktywny i zaliczył kilka dobrych zagrań, jednak notował też sporo strat. Trzeba mu oddać, że łatwego zadania nie miał, bo rywale pilnowali go bardzo dokładnie. W drugiej części gry zdecydowanie przygasł, a w 81. minucie zastąpił go Karol Świderski.
Pobicie osiągnięcia Deyny to drugi rekord pobity przez Lewandowskiego w ostatnich tygodniach. W maju kapitan reprezentacji w ostatniej akcji meczu ostatniej ligowej kolejki strzelił 41. gola w sezonie Bundesligi i zdetronizował Gerda Müllera, który przez prawie 40 lat był rekordzistą pod względem liczby bramek zdobytych w jednych rozgrywkach.
Czytaj także: