Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Polska podpisała porozumienie ACTA. Wśród przedstawicieli 22 krajów członkowskich UE, które w Tokio sygnowały dokument była też polska ambasador Jadwiga Rodowicz. Na nic zdały się więc wielotysięczne protesty na polskich ulicach. Co się zatem zmieniło dzisiejszej nocy? Absolutnie nic.

REKLAMA
Jednak wbrew temu, co jeszcze niedawno mówił minister administracji i cyfryzacji Michał Boni, podpis strony polskiej wcale nie musiał znaleźć się pod ACTA już wczoraj.
To nieprawda. I mamy na to twardy dowód.
Michał Boni
minister administracji i cyfryzacji o ACTA

 - Nie możemy tego nie podpisać. Wszystkie kraje europejskie to podpisały, myślę, że jest trochę za późno, ten proces przecież trwa tak naprawdę od 2006 roku, Polska w nim uczestniczy od 2008 roku.

Kraje europejskie porozumienie podpisały dopiero wczoraj. I to nie wszystkie. Zgodnie z zapisami ACTA, strony negocjujące dokument mają czas na jego podpisanie do 31 marca 2013 roku. W UE z tego przywileju skorzystały Cypr, Estonia, Holandia, Niemcy i Słowacja.
Rząd Donalda Tuska kolejny raz potwierdził zatem, że nas w tej sprawie okłamuje. To widzą już nawet poza granicami Polski. W dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie" szwedzki eurodeputowany z Partii Piratów, Christian Engstroem mówi wprost, że polski rząd kłamie w sprawie ACTA.
Christian Engstroem
szwedki eurodeputowany, Partia Piratów

- Wszystkie kraje, które uczestniczyły w negocjacjach mają czas na podpis do 31 marca 2013 roku. Podpisać jednak nie muszą. Wystarczy powiedzieć "nie".

I dodaje, że zupełnie nie rozumie, dlaczego Polsce tak się z ACTA spieszy. Choć warto zwrócić uwagę, że nie tylko jej. Wczoraj do sygnatariuszy ACTA, obok Australii, Kanady, Japonii, Korei Płd., Maroka, Nowej Zelandii, Singapuru i USA, dołączyła znakomita większość krajów UE.
Protesty przeciw ACTA
Tak wczoraj protestowała cała Polska

O losie ACTA zadecyduje dopiero PE
Cała rzecz jednak w tym, iż zupełnie nic to nie zmienia. Wbrew temu, co wieszczą najzagorzalsi przeciwnicy ACTA (którzy prawdopodobnie nigdy nie mieli przed oczami tekstu tego dokumentu), od dzisiaj władze nie mają żadnych nowych możliwości inwigilacji, cenzury, czy ograniczania dostępu do internetu. Ani narzędzi w żadnej innej kwestii regulowanej w ACTA.
Negocjatorami porozumienia były bowiem wszystkie wymienione wyżej kraje, a także Meksyk, Szwajcaria i Unia Europejska. Te trzy podmioty zastrzegł, że skorzystają z możliwości podpisania ACTA do 31 marca 2013. W przypadku UE, podpisy krajów członkowskich to zaledwie połowa formalności, dopóki brakuje podpisu Brukseli. Zgodę na sygnowanie porozumienia przez Unię musi wcześniej wydać bowiem Parlament Europejski.
Jeszcze przed wybuchem afery, z którą mamy do czynienia dzisiaj, wielu ekspertów zajmujących się prawem w sieci oceniało, że ACTA nie przejdzie przez PE. I wciąż są na to spore szanse. Większość krajów członkowskich UE chętnie sygnowała porozumienie dzisiaj, bo wiedziała, że prawdziwy bój i decyzje w tej sprawie zapadną na forum PE.
Podpis, to nie ratyfikacja!
Po drugie, polski podpis pod ACTA nie zmienia nic, bo od podpisania aktu międzynarodowego do jego ratyfikacji, czyli zobowiązania się, że jego założenia będą obowiązywały w krajowym porządku prawnym jest naprawdę długa droga. W Polsce, od rządu po opozycję, robi się wszystko, by wydłużyć ją do maksimum. Czyli być może nawet do tego, że moment ten nie nastąpi nigdy.
Już w wtorek Donald Tusk informując, że upoważnił polską ambasador w Japonii do podpisania ACTA, stwierdził, iż nie ma mowy o ratyfikowaniu porozumienia bez wcześniejszych konsultacji i osiągnięcia pewności, że nie będzie to miało dla Polski negatywnych konsekwencji. Dzisiaj na antenie Polskiego Radia potwierdził to szef MAiC, Michał Boni, zapowiadając, że premier nie uruchomi procesu ratyfikacji, jeśli wszystkie kwestie nie będą wyjaśnione.
Historia prawa międzynarodowego zna sporo przypadków, gdy kraje, które wcześniej zobowiązały się do wprowadzenia danej umowy, zwlekały z jej ratyfikacją w nieskończoność.
PiS: Niech o ACTA zdecydują Polacy
Z dobrym pomysłem, jak z podpisanego porozumienia wycofać się bez ratyfikacji wychodzi opozycja. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało dzisiaj, że zamierza złożyć wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie ratyfikacji ACTA przez Polskę. Patrząc na to, co dzieje się na ulicach raczej nie można mieć wątpliwości jaka byłaby w nim odpowiedź Polaków.
Jarosław Kaczyński
prezes PiS o ACTA

"Oligarchizacja sprowadzająca obywateli do manipulowanych jednostek, a demokrację do fikcji".

To pomysł PiS i pewnie nie ma większych szans na przychylność ze strony koalicji PO-PSL. Jednak dla rządu mógłby to być wręcz wymarzony scenariusz. Oddając głos społeczeństwu, z jednej strony zmazałby z siebie zarzuty o zatajanie wprowadzenia nowego prawa, a z drugiej miał świetną wymówkę na forum międzynarodowym.
O ACTA z pewnością będzie jeszcze głośno, bo wszystko co w tej sprawie istotne jeszcze przed nami . Dzisiaj jedno jest pewne. Nie zmienia się nic.