Polski kitesurfer odnaleziony na Morzu Czerwonym?

Jan Lisewski i jego kitesurfing.
Jan Lisewski i jego kitesurfing. Fot. Łukasz Baliński / Dzida.com
"Check in/OK" - taki sygnał nadał Jan Lisewski o 12.39 po wielogodzinnym dryfowaniu po Morzu Czerwonym. Jednak nieco ponad godzinę później po raz kolejny wezwał pomocy. Jaki będzie finał pechowej wyprawy polskiego kitesurfera, który chciał przepłynąć z Egiptu do wybrzeży Arabii Saudyjskiej?


- Otrzymaliśmy informację, że helikopter saudyjskich służb jest już na miejscu zgodnie z ostatnią ustaloną pozycją Pana Janka - mówi TVN24 Igor Kaczmarczyk, polski konsul w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej. Odnalezienie żeglarza potwierdza też jego przyjaciel, który pomagał przy organizacji wyprawy. Nadanie komunikatu "Check in/OK" oznacza, że służby ratunkowe podjęły śmiałka na pokład lub, że Lisewski płynie dalej samodzielnie. Powodem kłopotów mogły być problemy ze sprzętem lub złe warunki pogodowe. Zeszłej nocy w Rijadzie padał śnieg, co jest prawdziwą anomalią w tym regionie.

W piątek o godz. 17 Lisewski nadał pierwszy sygnał SOS. Trzy godziny później drugi. Po 20 zlokalizowano pozycję Lisewskiego. Jego odnalezienie uniemożliwiły jednak fatalne warunki pogodowe. Poszukiwania przerwano, gdy się ściemniło. W nocy ratownicy otrzymali kolejny sygnał SOS.

Poszukiwania ruszyły pełną parą od rana. Bierze w nich udział helikopter. Jak donosi TVN24 o 10.45 odebrano kolejny sygnał SOS.

42-letni Jan Lisewski zamierzał samotnie przepłynąć Morze Czerwone na desce z latawcem, zaginął jednak w trakcie przeprawy i nie dopłynął do Arabii Saudyjskiej. Cel podróży miał osiągnąć w piątek około godziny piętnastej. Po pięciu godzinach od planowanego czasu finiszu surfer nadał komunikat SOS. Od razu rozpoczęły się poszukiwania sportowca, a służby ratunkowe wypłynęły na morze.


Staraniom pochodzącego z Gdańska kitesurfera patronował Lech Wałęsa oraz władze Egiptu i Arabii Saudyjskiej. Do przepłynięcia miał 210 kilometrów. Gdańszczanin już wcześniej dokonał podobnego wyczynu. Na desce z latawcem, zwanej kite'em, przepłynął w lipcu 2011 roku Bałtyk. Wtedy, przeprawa o podobnej odległości - 207 kilometrów ze Świnoujścia do wybrzeży Szwecji, trwała ponad 10 godzin.

Współpraca: Marta Pawłowska
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0O pracy w tym miejscu marzą setki osób. Tylko oferta dla stolarza wzbudziła drwiny
Bella Happy Pants 0 0Mniej powodów do zmartwień. 5 gadżetów – twoje dziecko będzie bezpieczniejsze
WYBORY2019 0 0Pozwolił powiesić plakaty kandydata PiS i teraz żałuje. "Popełniłem błąd i właśnie za niego płacę"
0 0Parodiował niepełnosprawnych? Pszoniak: Trzeba się puknąć w głowę!