
Jarosław Kaczyński, wicepremier do spraw bezpieczeństwa, najpierw żartował (?), że wybrał się na konwencję Republikanów o tydzień za wcześnie, a jak już zjawił się na niej w minioną niedzielę, to poszła plotka, że założył dwa różne buty. I byłoby to być może zabawne, ale mówimy o kluczowej postaci w państwie. A ludzie w jego otoczeniu zdają się być jak ci bohaterowie baśni "Nowe szaty króla".
REKLAMA
72-letni Jarosław Kaczyński słynie z wypowiedzi, które przez jednych odbierane są jako żart, a przez innych traktowane w kategorii cringe'u. Podczas niedzielnej konwencji Republikanów prezes Prawa i Sprawiedliwości i wicepremier do spraw bezpieczeństwa powiedział:
Byłem tutaj tydzień temu, bo się pomyliłem i z przerażeniem patrzyłem na pustą salę. Ale jest dobrze, bardzo dobrze.
Anegdota Kaczyńskiego wywołała salwę śmiechu na sali, a sam lider PiS zebrał oklaski od zebranych.
I zapewne wszyscy traktowalibyśmy te słowa wyłącznie w kategorii żartu, jednak sieć obiegła informacja, że prezes PiS przyszedł na spotkanie w warszawskim Palladium w... dwóch różnych butach.
Rację mają ci, którzy mówią, że w Polsce jest znacznie więcej problemów (inflacja, drożyzna, osłabienie struktur państwa) niż buty Jarosława Kaczyńskiego. Oraz ci, którzy uważają, że dwa różne buty to jedynie konsekwencja, patrząc na to, w jaki sposób zarządza on naszym krajem.
Uważam, że spokojnie możemy i martwić się kondycją Polski, jak i obawiać się o to, w jakiej formie jest kluczowy polityk naszego kraju. A trudno nie czuć niepokoju, kiedy obserwuje się Jarosława Kaczyńskiego w dość kiepskiej formie, a do tego kompromitującego się nie do końca dobrze dobranym strojem i nie do końca trafionymi dowcipami.
Pamiętacie baśń "Nowe szaty króla" Andersena? Tam ludzie bali się zwrócić uwagę na oczywisty fakt, że pełen pychy władca został oszukany i nie ma na sobie ubrania. Czy komuś zależy na ośmieszeniu Kaczyńskiego lub ludzie w jego otoczeniu się tak bardzo boją, że nikt nie jest w stanie powiedzieć: panie prezesie, coś poszło nie tak? Liczni przywódcy mają to szczęście, że gromadzą wokół siebie swoich wiernych wyznawców. Mają też tego pecha, że zazwyczaj jest to banda zapatrzonych lizusów i klakierów.
