
Szymon Hołownia podczas rozmowy we wtorkowym "Gościu Wydarzeń" przyznał, że w środę ważniejszym wydarzeniem dla niego będzie mecz rozgrywany w ramach Euro 2020 Polska - Szwecja, aniżeli spotkanie zarządu PO, na którym może dojść do przekazania władzy w partii Donaldowi Tuskowi.
REKLAMA
– Zgubiłem się na pewnym etapie śledzenia wewnętrznego życia Platformy i czekam, podobnie jak większa część sceny politycznej, aż się określą, kto u nich jest kierownikiem. PO ma teraz trzech szefów: jednego wewnątrz Borysa Budkę, na zewnątrz Rafała Trzaskowskiego i na uchodźstwie Donalda Tuska – mówił w rozmowie z Polsat News, Szymon Hołownia
W dalszej fazie rozmowy Hołownia podkreślił jednak, iż liczy, że jego ugrupowanie będzie szybko wiedziało "z kim ma toczyć rozmowy, jeśli do nich dojdzie". Lider Polski 2050 dodał też, że nie ma zamiaru być "wasalem Tuska".
– Jeśli on wróci do polskiej polityki to znów znajdzie się w PO i w niej będzie rozdawał karty; będzie próbował reformować tę partię. Nie wiem, czy chciałby podejmować rolę patrona, który z notesikiem wyznaczałby funkcje – zaznaczył.
Na zakończenie Szymon Hołownia został zapytany, czy w związku z możliwym pojawieniem się Donalda Tuska w polskiej polityce, jest pewien lojalności Jacka Cichockiego, współpracującego z jego ruchem, a w przeszłości pracującego blisko z Tuskiem.
– Jestem w 500 proc. pewny jego lojalności, tak jak innych naszych współpracowników. Jacek Cichocki nie pełni żadnej funkcji w Polsce 2050; czasem korzystam z jego rad, bo jest bardzo mądrym człowiekiem – zakończył Hołownia.
Czytaj także: