
"Super Express" poinformował, że we wtorek wieczorem pod dom Michała Dworczyka przyjechała straż pożarna. Finalnie okazało się, że przyczyną interwencji był głupi żart.
REKLAMA
"Ktoś zadzwonił na straż i powiedział, że w domu na obrzeżach Warszawy, w którym mieszka Michał Dworczyk, jest pożar i czworo dzieci jest uwięzionych. Przyjechała straż, na szczęście to był głupi żart" – poinformował informator "Super Expreesu".
Przypomnijmy, że jest to już kolejny "atak" na Michała Dworczyka. Jak dobrze pamiętamy niedawno szef KPRM padł ofiarą ataku hakerskiego na swoją prywatną skrzynkę pocztową. W rozmowie z "Wprost" Dworczyk odniósł się do ostatnich wydarzeń związanych z jego osobą.
– Każda akcja dezinformacyjna opiera się na tym, że miesza się informacje prawdziwe ze zmanipulowanymi oraz całkowicie fałszywymi – pokazywałem paniom obrzydliwy film, który jest kolportowany jako moja rzekoma korespondencja. Intencją atakujących jest to, żeby wprowadzić jak najwięcej szumu informacyjnego, a także, by skupić uwagę polityków, mediów, służb oraz obserwować reakcje – mówił szef KPRM.
Czytaj także: