Federico Chiesa zdobył gola, który okazał się bezcenny dla Italii w 1/8 finału Euro 2020
Federico Chiesa zdobył gola, który okazał się bezcenny dla Italii w 1/8 finału Euro 2020 Fot. FRANK AUGSTEIN/AFP/East News

Niesamowity pojedynek skazywanych na pożarcie Austriaków z faworytami z Włoch obejrzeli w sobotę kibice na Wembley. Azzurri długo nie potrafili dopiąć swego, ograli przeciwnika 2:1 (0:0, 2:0) po dramatycznej walce i dogrywce. Austriacy po raz pierwszy zagrali w fazie pucharowej ME i pożegnali się z turniejem w sposób zasługujący na słowa uznania.

REKLAMA
Włoska kadra przed rozpoczęciem Euro 2020 była w ojczyźnie wyśmiewana i porównywana - z racji strojów - do ekipy "kucharzy i kelnerów". Po fazie grupowej, w której Italia wygrała trzy mecze bez straty gola, drużyna Roberto Manciniego jest uwielbiana i przymierzana do triumfu w ME. Zmierzający po rekord legendarnej drużyny Vittorio Pozzo sprzed 82 lat Włosi stawili czoła w walce o ćwierćfinał debiutującej na tym etapie Austrii.
Czytaj także:

Bez respektu debiutant podszedł do rywala, aż Marko Arnautović już w 2. minucie wyciął rywala równo z trawą i od razu obejrzał żółtą kartkę. Austriacy wysoko zaatakowali faworyta, wiążąc akcje Italii w środku pola i dość spokojnie rozgrywając piłkę. Ale już w 10. minucie Leonardo Spinazzola urwał się na lewej flance, ale uderzył bardzo niecelnie.
Szybko opanowali bieg wydarzeń na boisku Włosi, kolejnymi atakami niepokoili austriacką defensywę, a sporo pracy miał Daniel Bachmann. W 17. minucie znakomicie rozegraną z pierwszej piłki akcję świetnie wykończył Nicolo Barella, ale bramkarz rywali był na posterunku i nogami zdołał wybić piłkę zmierzającą do jego bramki. Azzurri naciskali, Franco Foda z niepokojem obserwował walkę na murawie.
Najlepszą okazję na gola miał w 32. minucie Ciro Immobile, który kropnął z dystansu i zdobyłby cudownego gola, gdyby nie słupek, od którego odbiła się piłka po jego uderzeniu. Jeszcze szczęścia przed przerwą próbował Leonardo Spinazzola, ale znów lepszy był bramkarz rywali. Przewaga Italii była miażdżąca, ale żadna z 11 sytuacji bramkowych nie dała gola. Austria stworzyła jedną, ale ta nie przyniosła celnego strzału.

Drugie 45 minut miało dać odpowiedź na pytanie o limit szczęścia Austriaków i ich formę w starciu z napierającym faworytem. I piłkarze Die Team zdali ten egzamin wzorowo. Bronili skutecznie i bardzo ofiarnie, zaczęli śmielej kontrować i raz po raz niepokoili zaskoczonych Włochów na ich połowie. I przez długi czas byli zespołem lepszym od faworyta.
W 52. minucie David Alaba był blisko szczęścia, uderzył technicznie z rzutu wolnego, ale piłka nieznacznie przeszła nad poprzeczką. Po chwili niecelnie uderzył Marcel Sabitzer, a Włosi nie byli w stanie skutecznie kontrować, bo defensywa rywali już w środku pola rozbijała ich ataki. Austriacy za to świetnie kontrowali i wreszcie strzelili gola, a dokonał tego Marko Arnautović.

Wszystko działo się w 65. minucie, wrzutka w pole karne Italii, piłka trafiła do snajpera i ten zmieścił futbolówkę obok Gianluigiego Donnarummy. Austriacy ruszyli fetować sensacyjnego gola, ale sędziowie czekali na sygnał od ekipy VAR w Nyonie. I zaraz Anthony Taylor pokazał, że gola nie ma, bo strzelec był na pozycji spalonej. Marko Arnautović nie mógł w to uwierzyć, ale arbiter nie miał litości.
Dziesięć minut później zakotłowało ponownie pod bramką Italii, padł na murawę Stefan Lainer i znów w akcji był VAR. Gdy Austriacy czekali na jedenastkę, sędzia pokazał, że był na pozycji spalonej i grę wznowili piłkarze reprezentacji Italii. Atakowali do końca, Lorenzo Insigne bił rzut wolny w doliczonym czasie gry, ale gola nie zdobyli. Dogrywka.

Pierwsze 15 minut toczyło się pod dyktando Italii, a zmordowani Austriacy nie ustrzegli się błędów. W 95. minucie znakomitą piłkę dostał na prawo Federico Chiesa, przyjął ją z trudem, ale później uderzył idealnie i dał prowadzenie drużynie. David Alaba był mocno spóźniony do rywala, nie zdołał go zablokować i jego zapłacił za to najwyższą cenę.
Drugi cios zadał pod koniec pierwszej części dogrywki Matteo Pessina, tym razem na lewej flance zagapiła się defensywa potwornie zmęczonych Austriaków, a Włoch wpadł przed bramkę i mocnym strzałem rozstrzygnął mecz. Wydawało się, że jest już po meczu, ale piłkarze Die Team zerwali się do walki. Szczęścia spróbował z dystansu Louis Schaub, znakomicie obronił Gianluigi Donnarumma.

Po chwili przestrzelił z bliska Marcel Sabitzer, ale Austriacy zaczęli raz po raz atakować Włochów. I w 114. minucie gry po rzucie rożnym strzelili gola, pierwszego którego Italia straciła w 2021 roku. Sasa Kalajdzić uprzedził trzech rywali przed ich bramką i kapitalnie głową skierował piłkę do siatki Azzurrich. Dał drużynie siedem, może osiem minut nadziei na doprowadzenie do rzutów karnych.

W ćwierćfinale mistrzostw Europy Włosi zagrają w piątek 2 lipca w Monachium. Ich rywalem będą Belgowie albo mistrzowie Europy Portugalczycy i to będzie z pewnością największy test Azzurrich od kiedy zespół prowadzi Roberto Mancini. Czerwone Diabły stawią czoła Selecao w Sewilli w niedzielę o godzinie 21:00.
Włochy - Austria 2:1 (0:0, 2:0), po dogrywce
Bramki: Federico Chiesa (95), Matteo Pessina (105) - Sasa Kalajdzić (114)
Żółte kartki: Giovanni Di Lorenzo, Nicolo Barella - Marko Arnautović, Martin Hinteregger, Aleksandar Dragović
Sędziował: Anthony Taylor (Anglia)
Widzów: 18 910
Bohater meczu: Leonardo Spinazzola (Włochy)
Włochy: Gianluigi Donnarumma - Leonardo Spinazzola, Francesco Acerbi, Leonardo Bonucci, Giovanni Di Lorenzo - Marco Verratti (67. Manuel Locatelli), Jorginho, Nicolo Barella (67. Matteo Pessina) - Lorenzo Insigne (108. Bryan Cristante), Ciro Immobile (84. Andrea Belotti), Domenico Berardi (84. Federico Chiesa)
Austria: Daniel Bachmann - David Alaba, Martin Hinteregger, Aleksandar Dragović, Stefan Lainer (114. Christopher Trimmel) - Florian Grillitsch (106. Louis Schaub), Xaver Schlager (106. Michael Gregoritsch), Christoph Baumgartner (90. Alessandro Schoepf), Konrad Laimer (114. Stefan Ilsanker), Marcel Sabitzer - Marko Arnautović (97. Sasa Kalajdzić).
logo