
Premiera "Skyfall", najnowszej części przygód Jamesa Bonda dopiero w najbliższy piątek. Już dzisiaj wąskie grono wybrańców miało okazję zobaczyć agenta 007 na przedpremierowym pokazie w Londynie. Wśród nich był Dariusz Zeller, redaktor naczelny pisma "Cooltura". - Radzę wszystkim widzom "Skyfall" dotrwać do samego końca - mówi w rozmowie z naTemat.
REKLAMA
I jakie wrażenia po londyńskim pokazie "Skyfall"?
Dariusz Zeller, redaktor naczelny "Cooltura":Przyznam, że nieco zaskoczony byłem już przed samym seansem, gdy reżyser Sam Mendes powiedział, że zadziwi nas ten nowy odcinek serii o Jamesie Bondzie. Myślę, że zaskoczeni będą więc też wszyscy widzowie. Bo "Skyfall" rzeczywiście odbiega od tego kanonu, który panował w przygodach Bonda dotychczas.
Czytaj również: Koniec z eksplodującymi długopisami. Jakie gadżety pojawią się w najnowszym filmie o przygodach Jamesa Bonda?
Można to odbierać dwojako. Sądzę jednak, że dla całego cyklu to bardzo dobra zmiana i polecam wszystkim ten film. Akcja nieco zmienia swój bieg i sprawia, że widz jest ciekaw, co będzie dalej.
"Skyfall" rzeczywiście kolejny raz zamienia wizerunek Bonda?
Sam wizerunek Bonda chyba tu nie ucierpiał. Jednak sytuacja w jakiej się znajdzie postawi widza w zupełnie innej sytuacji, niż dotychczas. Najbardziej pozytywnie zaskoczeni będą chyba Brytyjczycy, ciekawe jak zmiany odbiorą widzowie na całym świecie. Jednak jeśli chodzi o walory czysto filmowe, jest to naprawdę bardzo pozytywna zmiana. Byłem bardzo zadowolony przez te ponad dwie godziny w kinie.
Jakieś szczegóły?
Nie mogę ich zdradzać. Radzę jednak wszystkim widzom "Skyfall" dotrwać do samego końca. On jest bowiem najbardziej zaskakujący i powoduje właśnie to, że chce się wiedzieć, co wydarzy się w przyszłości. Zakończenie nowego filmu o Jamesie Bondzie otwiera nowe drogi, nowe możliwości dla całej serii. Nie chcę jednak zbyt dużo zdradzać. Kierunek, który obrał Sam Mendes jest jednak bardzo frapujący. Nadal mamy wartką akcję, spektakularne pościgi, ale całą historia jest przedstawiona w sposób bardzo nowoczesny.
Daniel Craig wciąż do tej roli pasuje?
To również można różnie oceniać. Wciąż widzimy przecież tego Bonda sprzed kilkudziesięciu lat, a Daniel Craig od tego wizerunku nieco odbiega. Abstrahując jednak od jego fizyczności, wydaje się, że jest osobą do tej roli odpowiednią i rola jest strzałem w dziesiątkę. Myślę, że widzowie znowu pozytywnie zweryfikują Craiga.
Czegoś w tej produkcji brakuje?
Jako widzowi spoza Wielkiej Brytanii zabrakło mi trochę tego charakterystycznego światowego rozmachu cyklu o agencie 007. Nie wchodząc w szczegóły, najnowszy odcinek jest bardzo brytyjski, pokazany przez pryzmat Londynu. W końcu to jednak cykl brytyjski i Brytyjczycy mają prawo podejść do niego tak, jak oni sobie tego życzą.
Zresztą dobre kino akcji na tym w ogóle nie ucierpiało. James Bond jak zwykle prowadzi różne gry, ściga i jest ścigany...

