Czego można się spodziewać po środowym meczu na Aspmyra Stadion w Bodo?
Czego można się spodziewać po środowym meczu na Aspmyra Stadion w Bodo? Fot. Legia Warszawa

Piłkarze Legii Warszawa zaczynają grę o Ligę Mistrzów. W meczu 1. rundy eliminacji zagrają z FK Bodø/Glimt. Jeśli Legioniści myślą o zaistnieniu na dłużej w europejskich pucharach, muszą wygrywać z takimi rywalami jak mistrzowie Norwegii. Czego można się spodziewać po środowym meczu na Aspmyra Stadion w Bodo?

REKLAMA
Patrząc na rankingu klubowy (na podstawie współczynniku UEFA) Legia jest na 98. a FK Bodø/Glimt na 266. miejscu. Norweski mistrz nie jest też tak mocny jak przed rokiem, kiedy w ligowych rozgrywkach ustrzelił aż 103 bramki.
Z klubu odeszli m.in.: Philip Zinckernagel (przeniósł się do angielskiego Watford), Jens Petter Hauge (AC Milan) czy Kasper Junker (Urawa Red Diamonds, Japonia). Mimo tych osłabień w Bodo mają swoje ambicje. I kilku ciekawych piłkarzy.
Paweł Tanona
znawca skandynawskiej piłki, współautor strony "Futbol Po Skandynawsku"

Norwegowie to bardzo zgrana drużyna i w tym drzemie ich największa siła. Ale są też indywidualności. Ja wyróżniłbym trzech piłkarzy, wszyscy to wychowankowie klubu. Na początek środkowy pomocnik Patrick Berg. Człowiek odpowiedzialny za grę w destrukcji, taka typowa "szóstka". To już kolejne pokolenie Bergów w klubie, trochę jak ród Maldinich we Włoszech. Choć z Henningiem Bergiem nie ma nic wspólnego. Ulrik Saltnes to też druga linia, ma 29 lat i wyraźnie odżył pod skrzydłami trenera Knutsena. A jako trzeciego wyróżniłbym Fredrika Andre Björkana. Dwudziestodwuletni lewy obrońca potrafi zarówno dobrze zagrać w defensywnie, ale dodać coś ekstra w akcjach ofensywnych.

Co ciekawe, mecz w Norwegii zostanie rozegrany na sztucznej murawie. Do czego gospodarze są przyzwyczajeni niemal od swoich początków gry w piłkę. Inaczej ta sytuacja wygląda w przypadku polskich drużyn grających głównie na naturalnych nawierzchniach.
Rok temu Lech Poznań w meczu ze szwedzkim Hammarby wygrał w eliminacjach do Ligi Europu UEFA 3:0. Spotkanie rozgrywane było właśnie na sztuczniej nawierzchni. Dla Legii nie powinien być to zatem większy problem, jeśli nie zawiodą argumenty sportowe.
W Norwegii nastroje przedmeczowe są podobne jak w przypadku polskich mediów. – Trudno wskazać jednoznacznego faworyta, awans jest sprawą otwartą. Mistrz Polski musi podejść do tego dwumeczu z pokorą. Norweska piłka z roku na rok robi postępy po latach zapaści. Niektórzy pamiętają jeszcze czasy Rosenborga. Teraz można wspomnieć występ Molde, które było blisko awansu do ćwierćfinału Ligi Europy. Dlatego nie można Norwegów lekceważyć – dodaje Tanona.
Początek środowego meczu FK Bodø/Glimt – Legia Warszawa o godz. 18:00. Transmisję będzie można obejrzeć na TVP Sport oraz sport.tvp.pl.

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut