
Reklama.
Wolność prasy na Węgrzech
Viktor Orbán kupił 5 gazet, które mają krytykować rząd: Hócipő, 168 Óra, HVG, Élet és Irodalom, Magyar Narancs oraz Népszava. Całym wydarzeniem postanowił podzielić się na Facebooku. Większość komentujących uderzała w opozycję, ale nie zabrakło też głosów podsumowujących akcji jako "cynicznego" zagrania.Post Orbán był niejako odpowiedzią do działania dziennikarza Telexu, który kilka miesięcy temu próbował kupić gazety krytykujące działania rządu. W rezultacie otrzymał tylko 7 takich tytułów jednocześnie stwierdzając, że gazet, które popierają działania węgierskiego rządu, są dziesiątki.
"Telex.hu" to obok "444.hu" jeden z niewielu niezależnych portali internetowych na Węgrzech. Równo rok temu, w lipcu 2020 r. upadł ostatni bastion wolnych mediów. Niezależny portal Index.hu trafił w ręce prorządowych inwestorów, którzy kilka miesięcy wcześniej kupili połowę wpływów firmy. Orbán przyjął podobną strategię na przejęcie większości tytułów posługując się rękoma węgierskich oligarchów.
Podczas rozmowy ze sprzedawcą w kiosku premier skomentował, że wolność prasy na Węgrzech faktycznie musi być w opłakanym stanie, jeśli jest tylko kilka tytułów, które krytykują jego działania. Sprzedawca skomentował, że jest ich więcej, ale nie podał żadnych konkretnych tytułóq.