
We wtorek wieczorem nad Bałtykiem przeprowadzono akcję ratunkową, której celem była pomoc topiącemu się mężczyźnie. Tuż po zgłoszeniu informacji ratownikom osoba tonąca zniknęła plażowiczom z oczu. W związku z tym na wysokości jednego z plażowych wejść w Gdańsku utworzono tzw. żywy łańcuch osób przeszukujących dno płytszej wody.
REKLAMA
Zgodnie z relacją ratowników sopockiego WOPR mężczyzna znajdował się 200 metrów od brzegu. Machając rękami, miał wzywać pomocy. Do tego prąd zaczął znosić go w głąb Zatoki Gdańskiej.
Najpierw na miejsce zdarzenia przybyła jednostka R8, jednak po otrzymaniu informacji, że mężczyzna zniknął z pola widzenia, do akcji ratunkowej wezwano także m.in. quad Q4 i skuter wodny R8 należący do sopockiego WOPR.
Ostatecznie na wysokości wejścia 59 w Gdańsku stworzono żywy łańcuch do przeszukania płytszej wody. "Jednostka R5 została oddelegowana do zabezpieczenia łańcucha, a jednostka R8 rozpoczęła poszukiwania wyznaczonego sektora około 1 km w obie strony od miejsca zdarzenia" – czytamy we wpisie na facebookowym profilu Sopockie WOPR. Dodatkowo z powietrza dno monitorował dron.
Do akcji włączono również Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa oraz Straż Graniczną. Poszukiwania trwały dwa dni. Niestety ratownikom nie udało się znaleźć mężczyzny.
Przypomnijmy, że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa reaguje na coraz częstsze przypadki utonięć i przypomina zasady bezpiecznego korzystania ze zbiorników wodnych. Przede wszystkim należy pływać tylko w wyznaczonych miejscach, nigdy nie wchodzić do wody po alkoholu lub środkach odurzających oraz należy wkładać kapok, będąc na łódce, kajaku bądź rowerze wodnym.
Czytaj także: