Sąd uznał, że 15-latka nie została zgwałcona z uwagi na "na braki zauważalnej reakcji ofiary". (zdjęcie ilustracyjne)
Sąd uznał, że 15-latka nie została zgwałcona z uwagi na "na braki zauważalnej reakcji ofiary". (zdjęcie ilustracyjne) Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

"Z uwagi na braki zauważalnej reakcji ofiary" wrocławski sąd apelacyjny uznał, że 15-latka nie została zgwałcona przez swojego wujka i złagodził karę wobec sprawcy. Uznano, że oskarżony jest winny jedynie "obcowania płciowego z małoletnią". Z wyrokiem tym nie zgodził się Prokurator Generalny, który wniósł w tej sprawie kasację.

REKLAMA
Jak przypomina "Newsweek", chodzi o zdarzenie, które zostało osądzone przez wrocławski sąd okręgowy już w 2019 r. To właśnie wtedy sąd uznał Kamila W. za winnego gwałtu na swojej krewnej (małoletniej poniżej 15 lat) i skazał go na karę trzech lat pozbawienia wolności.
Mężczyzna miał też wypłacić ofierze 50 tys. zł zadośćuczynienia. Obrońcy sprawcy wnieśli wówczas apelację od tego wyroku i po roku sąd uznał, że jednak gwałtu nie było... Dlaczego? Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w 2020 r. uznał, że mężczyzna dopuścił się jedynie obcowania płciowego z małoletnią. W efekcie sąd nadzwyczajnie złagodził karę i zamiast trzech lat pozbawienia wolności, skazano sprawcę na rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na trzy lata.
Jak przekazała Prokuratura Krajowa, sąd apelacyjny nie zgodził się z ustaleniem sądu I instancji, że podczas obcowania płciowego doszło w tej sprawie do stosowania przemocy wobec dziewczynki. "Newsweek" wskazuje, że było wręcz przeciwnie.
Sąd uznał bowiem, że podczas zdarzenia nie było przemocy, a uzasadniono to brakiem ze strony pokrzywdzonej "zewnętrznej reakcji na przemoc, która mogłaby być zauważalna dla postronnych osób znajdujących się w pobliżu".
Z decyzją tą nie zgodził się Prokurator Generalny. Złożył w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego, w której domaga się uchylenia wyroku i ponownego rozpoznania sprawy przez sąd apelacyjny.
Prokuratura Krajowa w kasacji podkreśliła, że zeznania dziewczynki precyzyjnie i wyczerpująco oddają to, co rozegrało się w dniu zdarzenia. Ponadto prokuratura oceniła, że sąd apelacyjny pominął wnioski z opinii biegłego, który uznał zeznania dziewczynki za wiarygodne (m.in. to, że płakała i odpychała mężczyznę). "W kasacji podkreślono też, że przyczyną milczenia dziewczynki po zdarzeniu był jej wiek, osobowość i doznany szok" – informuje "Newsweek".

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut