
Polacy kpią i szydzą, ale też z coraz większym niedowierzaniem i strachem odbierają kolejne pomysły, które wypływają z Ministerstwa Edukacji i Nauki. Jednak tym razem doradca min. Czarnka przelał jakąś czarę. Jego słowa o "ugruntowaniu dziewcząt do cnót niewieścich" wywołały wstrząs. Ale też zrodziły pytania, o jakie cechy chodzi. Patrząc na historię i literaturę aż strach się bać, co miał na myśli.
"Ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich" ma być jednym z celów realizowanym w polskich szkołach. Jak zdradził doradca ministra Przemysława Czarnka, kierunki polityki oświatowej mają dotyczyć m.in. wychowania do życia w rodzinie, w którym kluczowe ma być "właściwe wychowanie kobiet".
"Dziś obserwujemy w kulturze bardzo niebezpieczne zjawisko moralne, także religijne, pewnego zepsucia duchowego kobiety polegającego na rozbudzeniu w kobiecie pychy, która się przejawia próżnością, zainteresowaniem wyłącznie sobą, egotyzmem, zwalczaniem obiektywnego porządku na rzecz widzenia siebie" – mówił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dr Paweł Skrzydlewski.
Dowodził jeszcze: "Jeśli takie postawy się upowszechnią, to jednocześnie zabija się rodzinę, zamyka się na płodność. A przecież ludzie potrzebują domu pojętego nie tylko jako miejsce, lecz jako etos".
"Wara od naszych córek" W tym momencie, słysząc język rodem ze średniowiecza, internet jakby zamarł z niedowierzania. "Cnoty niewieście już 50 lat temu byłyby śmieszne", "Język jak z Kazań Świętokrzyskich" – posypały się kpiny.
Ale przede wszystkim zamarła niejedna matka, która ma córki w szkole lub które zaraz do nich pośle. Zamarły nastolatki, młode kobiety, które żyją w XXI wieku, w tubylczym dla siebie świecie internetu, Netfliksa, Tik Toka i innych cudów technologii, o wolności, kontakcie ze światem, nie wspomnę – z przekonaniem, że żaden Czarnek, ani Skrzydlewski, o którym nigdy pewnie nie słyszały, nie będzie im mówił jak mają żyć.
Zamarły babcie w obawie o swoje wnuczki, kobiety w ogóle, i mężczyźni zresztą też, bo wszystkich mrozi już, do czego to wszystko zmierza.
"Wara od naszych córek!", "Wara od nas!" – grzmią kobiety w mediach społecznościowych. Niektóre cieszą się, że ich córki już kończą szkołę. "Nie chcę żadnych "cnót niewieścich” w XXI w, chcę równości i godności dla kobiet, neutralności światopoglądowej szkoły, a przede wszystkim wolności od wstecznych ideologii. Ciemnogród, wstecznictwo i zacofanie, MEiN osiadło na jakiejś stęchłej mieliźnie średniowiecza" – komentowała ostro Dorota Brejza, żona senatora PO.
O jakie cnoty niewieście chodzi?
Lawina krytyki, oburzenia i szyderstwa, która spadła na Czarnka za te "cnoty niewieście" jest ogromna i długo by jeszcze można o niej pisać.
Ale o jakie cnoty tak naprawdę może im chodzić? "Haft, leżenie krzyżem i granie na harfie jako priorytety współczesnej edukacji? Mnie się to kojarzy ze średniowieczem i zakutym łbem" – kpiła na Twitterze posłanka Katarzyna Lubnauer. Ostro, ale czy tak daleko od historycznej rzeczywistości?
"W tradycji chrześcijańskiej katalog cnót niewieścich zawarty jest w biblijnej Księdze Przysłów (Prz 31). Przeczytać tu można, że dzielna kobieta (mulier fortis) jest ostoją małżonka, zajmuje się pracami domowymi – przędzie wełnę i len, przygotowuje posiłki, zajmuje się gospodarstwem i ogrodem, jest miłosierna, zapobiegliwa, skrzętna, dobra i mądra, należytą opieką otacza męża i dzieci" – analizuje prof. dr hab. Barbara Milewska-Waźbińska z UW pracy pt. "Łacińskie szepty w grobowej ciszy. Uwagi o wierszach nagrobnych poświęconych kobietom".
Dalej wymienia: wierność, czystość, skromność, pobożność, oddana mężowi skrzętna żona, pobożna matka jako cnoty niewieście, które eksponowano w wierszach ku czci zmarłych kobiet. "Zwracano przede wszystkim uwagę na te cnoty niewieście, o których wspominał zarówno Arystoteles, jak i Pismo Święte" – czytamy.
Wśród wskazanych przez nią fragmentów z Biblii znajdziemy się na przykład takie słowa: "Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia". Albo: "Wstaje, gdy jeszcze jest noc, i żywność rozdziela domowi", "Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana".
W pewnym momencie profesor cytuje epitafium dla zmarłej w 1609 roku, w wieku 30 lat, Jadwigi Firlejowej i ciekawie się do niego odnosi. "Zwraca uwagę podkreślenie tych cech zmarłej, które nie zawsze przynależne były płci niewieściej. Zmarłą cechował bystry umysł, rozwaga i właściwa ocena sytuacji" – pisze.
Posłuszna, skromna, uległa...
Czy takie cechy nagle dziś, w XXI wieku, mają być uznawane w polskich szkołach za mało niewieście? Szef MEiN wziął w obronę swojego doradcę i tak go bronił:
min. Przemysław Czarnek
"Ja już jestem wychowana, panie Czarnek, i wpojono mi cnoty niewieście: odwagę, konsekwencję, wiedzę, wytrwałość. I tego będę się trzymać", "Dla mnie "cnoty niewieście" to wykształcenie, niezależność i rozwój zawodowy" – odżegnują się internautki.
Ani Skrzydlewski, ani Czarnek, nie powiedzieli wprost, o jakie cechy chodzi ale historia, Biblia i literatura mogą tu prawdziwą kopalnią podpowiedzi. Sami internauci tworzą listy. "Posłuszna, skromna, uległa..." – na takie cechy stawiają.
"Rozumiem, że nauczycielki od września będą miały za zadanie być wzorami cnót niewieścich: łagodności, skromności, pokory, opiekuńczości, oddania, uległości i milczenia" – punktuje jeden z członków nauczycielskiej grupy na Facebooku.
Niektórzy szybko też wpadli na odpowiednie publikacje. Na przykład: "Panna dorosła w rodzinie i społeczeństwie: podręcznik życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów" Bolesława Londyńskiego z 1905 roku. A w niej reklama cnot niewieścich, że kobieta powinna być skromna i nie "chlubić się", że jest piękna.
"Piękność, rozum i wdzięk – są to przymioty, dla których kobiety bywają kochane; jeśli natura nie dała wam pierwszej, to starajcie się ją dopełnić dwoma ostatnimi. Rozum i wdzięk czynią z kobiet osoby nader uprzejme i pożądane w towarzystwie, ale najdonioślejszą z zalet niewieścich jest skromność, unikająca spojrzeń publicznych, i podnosząca przez to wartość urody" – pisał autor.
I jeszcze – nawiążmy do wątku pychy, o którym mówił dr Skrzydlewski – padły takie słowa: "Pycha nikogo nie zdobi, a tem bardziej nie przystoi młodym panienkom".
"Cnota" archaizmem
Świat się zmienił, wszystko się zmieniło, a my w imię dziwnej wizji PiS, cofamy się nawet w mowie.
Już samo słowo "cnota" praktycznie wypadło z powszechnego użycia. "W przestrzeni publicznej ze słowem cnota spotykamy się rzadko, nosi ono już cechy archaizmu, a jeśli się pojawia, to także raczej w znaczeniu ‘dziewictwo’" – dowodziła już 10 lat temu Beata Raszewska Żurek w pracy naukowej pt. "Kobieca cnota. Próba zrozumienia ewolucji znaczenia cnoty na przestrzeni wieków".
Swoją drogą, ciekawa publikacja. "Słownik warszawski w definicji ogólnej cnoty podaje też wyrażenie 'cnota niewieścia' z objaśnieniem ‘wstydliwość, skromność’. Nie zaznaczono tu konkretnego odwołania do dziewictwa". Z kolei w "słowniku wileńskim cnotliwa kobieta, niewiasta to ‘strzegąca wstydu, czystości, zachowująca niewieścią cnotę'" – czytamy.
O co dokładnie chodziło doradcy MEiN? Obyśmy nie musieli testować we wrześniu.
