
Rywalizacja o dominację w opozycji między niegdyś założoną i obecnie ożywioną przez Donalda Tuska Koalicją Obywatelską oraz założoną przez Szymona Hołownię Polską 2050 może przysłużyć się obu, mobilizując dotychczasowych wyborców i przyciągając nowych. W kilku ostatnich sondażach sumaryczne poparcie dla nich przewyższało to uzyskiwane przez Zjednoczoną Prawicę.
REKLAMA
Z punktu widzenia wyborcy niepisowskiego, a zwłaszcza antypisowskiego, może być nawet obojętne, która z partii opozycyjnych okaże się najsilniejsza i najbardziej przyczyni się do odebrania władzy rządzącym autorytarystom, jeśli tylko to uda się osiągnąć. Lecz jeśli rolę tę objęłoby ugrupowanie tworzone przez Szymona Hołownię, powstaje i już coraz bardziej widoczne staje się niebezpieczeństwo fiaska takiej operacji i kalkulacji.
Nowe ugrupowanie polityczne, zwłaszcza szybko zyskujące popularność, w naturalny sposób przyciąga bowiem karierowiczów i oportunistów, ale także rozmaitych oszołomów, frustratów, wiecznych przegrywów, politycznych wędrowniczków i wagabundów. Inaczej mówiąc, grozi powstanie chaotycznej zbieraniny od Sasa do Lasa. A jakie stąd wynikają niebezpieczeństwa, pokazały przykłady Nowoczesnej i Kukiza.
To z tej pierwszej mandat do Sejmu dostał w 2015 r. Zbigniew Gryglas, który rychło przeszedł do PiS, wzmacniając niewielką większość tej partii w parlamencie. Jeszcze bardziej znany i spektakularny jest przykład radnego sejmiku śląskiego Wojciecha Kałuży, który swoim przejściem do klubu PiS zapewnił tej partii jednoosobową przewagę i władzę na Górnym Śląsku.
A przecież wynik wyborów parlamentarnych może być wyrównany i o dalszych rządach PiS lub przejęciu ich przez opozycję decydować będą pojedyncze głosy w Sejmie. Gdyby ugrupowanie Hołowni zdobyło kilkadziesiąt, a być może i nawet blisko stu mandatów, co według sondaży wydaje się prawdopodobne, trudno byłoby upilnować każdego przed podobną woltą, jak Gryglasa czy Kałuży.
Ta partia umie wynagradzać secesjonistów
Istnieje więc ryzyko, że wyborcze zwycięstwo opozycji, zapewne niewielkie w spolaryzowanym elektoracie, ze znaczącą pozycją ruchu Hołowni, nie przełoży się na odebranie władzy PiS. Ta partia umie wynagradzać secesjonistów: Gryglas został wiceministrem, Kałuża wicemarszałkiem. Stojąc w obliczu utraty władzy, może oferować jeszcze więcej za zmianę politycznych barw.Z takiego niebezpieczeństwa zdawał sobie sprawę… Jarosław Kaczyński i dlatego długo nie zgadzał się na przekształcenie PiS w partię masową, starannie selekcjonując i dobierając członków oraz kandydatów do publicznych stanowisk. Zobaczymy czy Szymon Hołownia wykaże się podobną przezornością i umiejętnością.
Zarzucano mu, że przejmuje jedynie polityków z partii opozycyjnych, zatem nie zmienia układu sił między opozycją a obozem rządzącym. Ostatnio udało mu się pozyskać posła Maksymowicza oraz kilkoro samorządowców, wśród nich także członków PiS. To jednak niekoniecznie zmniejsza problem. Pomijając znikomą na razie skalę takich transferów, skoro Maksymowicz był już w kilku partiach, Polska 2050 nie musi być ostatnią.
A wśród samorządowców przyjętych niedawno przez Hołownię pod swój szyld znalazła się radna sejmiku lubelskiego, głosująca za przyjęciem uchwały proklamującej województwo strefą wolną od LGBT. Szef lokalnych struktur PSL, którego była członkinią, twierdzi że już od jakiegoś czasu okazywała swojemu macierzystemu stronnictwu nielojalność, głosując wspólnie z PiS.
Trudno uznać, że to odpowiednia osoba do budowania formacji, mającej przyczynić się do odsunięcia PiS od władzy. Hołownia zaś rozbrajająco przyznał, że z nią nie rozmawiał, ani jej nie sprawdzał przed przyjęciem do swojego ugrupowania. To właśnie potwierdza zagrożenie, o którym tutaj mowa.