
Na polskiej scenie staje od lat i z powodzeniem rozbawia publiczność. Marzyła o aktorstwie, występowała w kabarecie, a teraz spełnia się w roli komiczki serii Comedy Club. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych kobiet w rodzimym stand-upie, Ewa Błachnio, mówi o swoich początkach i drodze, która zaprowadziła ją do niezależności w tym, co robi, o miejscu kobiet w branży komediowej i granicach żartu.
Kiedy patrzę na Twoją działalność artystyczną: kabaret, aktorstwo, stand-up — myślę kobieta orkiestra. Która z tych form sprawia Ci najwięcej frajdy?
„zasysające”! W stand-upie jestem sobie sterem-żeglarzem-okrętem i bardzo, bardzo lubię ten rejs.
„Idealna żona jest damą w salonie, kucharką w kuchni i (…)” Idąc tym tropem, jaka jest idealna kobieta na stand-upowej scenie?
A czy mężczyznom jest łatwiej? Nie mam pewności… Może tym, którym przebranie się za kobietę wystarcza jako środek wyrazu… Ale obserwując kolegów, nie znam żadnego, który chciałby pozostać na scenie w sukience. Znam za to kilku, którzy rozwijają się, jak mogą, szukają i z radością wchodzą w kolejne projekty, żeby nauczyć się czegoś nowego i iść dalej.
„Po występie podchodzi do mnie gościu «przy kości»: «Fajny stand-up, znaczy się jak na dziewczynę». Ja na to: «Fajne cycki, znaczy się jak na faceta»”. Często spotykasz się z takimi komentarzami? Jak jest aktualnie z kobietami w stand-upie? Kto daje więcej wsparcia — środowisko czy publiczność?
„niegotowych”… no cóż? Trza brać i czuć wdzięczność — toć materiał sam się pisze! (śmiech)
Ewa Błachnio to artystka kabaretowa i jedna z najpopularniejszych stand-uperek w Polsce. W latach 2000–2014 była członkinią Kabaretu Limo. Współprowadzi audycję „Poliż temat” w radiu RMF FM.. Szerokiej publiczności jest również znana z anteny Comedy Central Polska – wzięłą udział w dwóch sezonach programu Comedy Club. Pojawiła także w kampanii społecznej „Comedy Central Ratuje Świat” na temat nierówności społecznych.