
Marek Citko, były reprezentant Polski, obecnie agent piłkarski miał zdaniem WP Sportowych Faktów podrobić podpis napastnika Jarosława Niezgody. Wszystko działo się, gdy zawodnik przechodził z Legii Warszawa do Portland Timbers w styczniu 2020 roku. Niezgoda powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego agenta, ta bada sprawę.
REKLAMA
Marek Citko jeszcze dwa lata temu reprezentował Jarosława Niezgodę, ale współpraca została zerwana, bo między piłkarzem a ówczesnym agentem zaczęło dochodzić do nieporozumień. Na początku 2020 roku ich drogi sie rozeszły, a kilka tygodni później napastnik trafił z Legii Warszawa do Portland Timber, drużyny występującej w lidze MLS.
Amerykanie zapłacili około 3,8 miliona dolarów za piłkarza, w razie jego dobrej gry kwota mogła wzrosnąć nawet do 5,3 miliona. Zdaniem Szymona Jadczaka z WP Sportowych Faktów między piłkarzem a jego byłym agentem doszło do sporu w związku z tym transferem. Do sporu o pieniądze rzecz jasna. Niezgoda twierdzi, że Citce nie należy się prowizja, bo w transferze udziału nie brał. Ten żąda 700 tysięcy dolarów prowizji, o swoje prawa walczy w Sądzie Polubownym PZPN.
Tymczasem Jarosław Niezgoda i jego prawnik zdecydowali się zebrać dokumenty przeciw Markowi Citce. I w trakcie ich przeglądania piłkarz stwierdził, że "na jednym z pism widnieje jego podpis, chociaż on jest pewny, że nigdy go na nim nie składał". Chodzi o dokument na mocy którego piłkarza może reprezentować inny agent, Słoweniec Denis Selimović.
"Nie wiemy, kto podrobił ten dokument. Ustalenie tego to zadanie dla prokuratury. Ale korzyść z posługiwania się nim mógł odnieść pan Marek Citko" - oświadczył Tomasz Dauerman, pełnomocnik Jarosława Niezgody. Piłkarz i jego pełnomocnik złożyli już zawiadomienie do prokuratury, która bada sprawę. Marek Citko stwierdził, że nie ma nic wspólnego ze sfałszowaniem dokumentu
Źródło: WP Sportowe Fakty
Czytaj także: