
Koszykarze Milwaukee Bucks pokonali Phoenix Suns 123:119 (21:37, 43:24, 36:29, 23:29) w piątym meczu finałów NBA i są o jedno zwycięstwo od wywalczenia tytułu. Kozły wygrały trzeci mecz tegorocznych finałów z rzędu, a Giannis Antetokounmpo znów grał znakomicie. Mecz numer sześć w Milwaukee we wtorek.
REKLAMA
Dwa pierwsze starcia tegorocznych finałów NBA wygrali u siebie Phoenix Suns, dwa kolejne we własnej hali Milwaukee Bucks i rywalizacja przeniosła się do Arizony. A tam doszło do przełomu, bo Kozły wygrały mecz numer pięć i mają losy tytułu we własnych rękach. I tylko jednego triumfu brakuje im do powrotu na tron po niemal 50 latach.
Na początku meczu Słońca rządziły na parkiecie, prowadziły nawet 16 punktami. Bucks rzucili się do walki i w drugiej kwarcie znokautowali rywali 43:24, prowadząc tym samym do przerwy 64:61. Emocji nie brakowało po zmianie stron, a choć dla Suns 40 punktów rzucił Devin Booker, to końcówkę lepiej rozegrali rywale.
Giannis Antetokounmpo w kluczowym momencie punktował, a piłkę tuż przed końcem zgubił właśnie Devin Booker. Nie pomógł również Chris Paul, choć po jego akcji Słońca miały raptem punkt straty na minutę przed końcem meczu (119:120). W decydującym momencie Kozły odskoczyły i wzięły cenny triumf na terenie rywali.
"Jeszcze jeden mecz, jeszcze jeden mecz. Musimy zachować spokój i przede wszystkim skupić się na dobrej grze" - powiedział dziennikarzom Giannis Antetokounmpo. Jego drużyna czeka na tytuł od 1971 roku i jest blisko celu, musi tylko we wtorek pokonać Suns przed własną publicznością po raz czwarty.
Czytaj także: