
Częstochowski poseł Ruchu Palikota Artur Bramora od dwóch tygodni prowadzi protest głodowy. Apeluje, by ministerstwo zdrowia zmieniło zasady pomocy dla porzuconych dzieci, ciężko chorych i wymagających specjalistycznej opieki.
- Nasz stan jest już zdecydowanie gorszy. Po badaniach wiadomo, że obaj glukozę mamy poniżej dolnego poziomu. Lekarz powiedział nam, że to już zaczyna zagrażać zdrowiu, a nawet życiu, ale obaj odmawiamy hospitalizacji. Nie godzimy się też na kroplówki.
Jak na protest zareagowało ministerstwo? Dzień po rozpoczęciu głodówki Bramora dostał na pięciu stronach odpowiedź, w której sekretarz stanu Sławomir Neumann podaje, że NFZ dał częstochowskiemu ośrodkowi podwyższoną stawkę dzienną - do 120 złotych za dziecko.
Jednak same zakłady opiekuńczo-lecznicze i pielęgnacyjno-opiekuńcze domagają się zasadniczych zmian: - po pierwsze, realnej wyceny kosztów opieki, leczenia i rehabilitacji, a także żeby kwalifikacja do rodzaju żywienia nie odbywała się w szpitalach, lecz w placówkach opiekuńczych. Po drugie, żeby NFZ finansował zakup bardzo drogich leków (w przypadku chorób rzadkich), aparatów słuchowych, szkieł korekcyjnych, wózków inwalidzkich i protez. CZYTAJ WIĘCEJ
Źródło: "Gazeta Wyborcza"

