Fot. materiały prasowe

Motorole są sprytne i odważne. Tak było w czasach, kiedy szczytem marzeń był cienki jak brzytwa razr i później, kiedy do sprzedaży trafiły nakładki Mods. Dzisiaj nic się w tej materii nie zmieniło: moto g100 to smartfon, który w kreatywny sposób ułatwi nam życie. A wszystko za sprawą niepozornego… kabelka.

REKLAMA
Zaintrygowani? To jeszcze przez chwilę potrzymać was w niepewności. Najpierw obejrzyjmy moto g100 ze wszystkich — technologicznych i estetycznych — stron, bo nie da się ukryć, że obie są na swój własny sposób piękne.

moto g100 5G — pierwsze wrażenie

Nie da się rozpocząć opisu najnowszej Motki od najbardziej przyciągającego wzrok elementu, czyli obudowy. Jej kolor nosi dumną nazwę “iridescent ocean” i rzeczywiście — opalizuje niczym tafla wody w promieniach zachodzącego słońca.
Fiolet wpadający w błękit przechodzący w srebrzyste indygo — bajka, tym ciekawsza, że obudowa została wykonana z solidnego twardego plastiku o lekko chropowatej powierzchni. Jest to spory plus, bo nie dość, że efekt kolorystyczny ciekawszy, to i liczba odcisków palców pozostawianych na obudowie nieco mniejsza.
logo
Fot. materiały prasowe
Faktura obudowy sprawia również, że nowa Motka bardzo dobrze “trzyma się” dłoni. Mimo że jest urządzeniem sporych rozmiarów, projektantom Motoroli udało się je bardzo dobrze wyważyć. Podczas użytkowania wcale nie czuć, że trzymamy w dłoni ponad 200 gramów, a fakt, że ekran ma nietypowe, kinowe proporcje (21:9) i przez to jest wyraźnie węższy od standardu i wyciągnięty ku górze, wcale nie przeszkadza — wręcz przeciwnie, pozwala odkryć w sobie nowe pokłady multitaskingu.
Jeśli bowiem wcześniej uważaliście, że funkcja dzielenia ekranu i odpalania różnych aplikacji równocześnie na dwóch połówkach jest tylko konstruktorskim popisem, z nową Motorolą odkryjecie jej prawdziwe przeznaczenie. Ten ekran jest do tego wręcz stworzony.
No i nie bez znaczenia jest fakt, że aby móc odpalić filmik na Youtube na dole i Instagrama na górze ekranu nie trzeba specjalnie się gimnastykować — wystarczy użyć jednego ze sztandarowych moto-gestów. Szybkie “ziut,ziut” od jednego boku ekranu do drugiego i już jesteśmy w multitasking mode.
logo
Fot. materiały prasowe
Sama jakość ekranu również jest na wysokim poziomie. Wyświetlacz jest bardzo jasny, ładnie oddaje kolory, dumnie prezentuje głębokie czernie. Powłoka typu Corning Gorilla Glass 3 dodaje plus jeden do nieśmiertelności ekranu, a norma IP 52 chroni przed zachlapaniem.
Chwilę po pierwszym uruchomieniu okaże się również, że ekran jest bardzo szybki. 90 Hz robi robotę, a dobrze zaprogramowany tryb auto, który zarządza częstotliwością odświeżania zmieniając ją w razie potrzeby na 60 Hz sprawia, że urządzenie nie wspina się na wyżyny bez potrzeby.
Niezależnie więc od tego, jaki rodzaj treści odpalicie, ekran na pewno za nimi nadąży — nie będzie nieprzyjemnych turbulencji w postaci zacięć czy przeskoków. Obraz wręcz płynie, dzięki czemu codzienne korzystanie z moto g100 jest niesamowicie przyjemne i bezproblemowe — nawet biorąc pod uwagę fakt, że zajmiecie jej pamięć kilkunastoma zakładkami i kilkoma aplikacjami. Skąd w nowej Motce tyle siły? To wszystko zasługa… lwiej paszczy.

Świetny procesor, dobra wydajność

Mowa oczywiście o procesorze Snapdragon, który swoją nazwę zawdzięcza intrygującej, kolorowej roślince. Pełna nazwa układu zarządzającego brzmi: Qualcomm Snapdragon 870. Jest to procesor z samego czoła stawki, co z resztą, jak już zostało wspomniane, rzeczywiście widać.
logo
Fot. materiały prasowe
Sprawne działanie podzespołów warunkuje 8 GB RAM i 128 GB pamięci z możliwością rozszerzenia kartą SD aż o 1TB. Nowa Motka sprawnie łapie oczywiście sieć 5G, posiada czytnik linii papilarnych i funkcję rozpoznawania twarzy. Jest też moduł NFC i slot na dwie karty SIM.
A jak z wydajnością pracy baterii? A bardzo dobrze dziękuję, mogłaby odpowiedzieć Motorola, bo rzeczywiście, urządzenie spokojnie wytrzyma dzień intensywnego użytkowania. W bardziej “leniwe” dni można odroczyć ładowanie nawet na 40 godzin.
logo
Fot. materiały prasowe
Cieszy fakt, że “wysepka” z tylnymi aparatami wystaje na tyle, na ile to konieczne, a liczba szkieł odpowiada realnym potrzebom użytkowników. Jest wszystko, czego potrzeba, bez zbędnych bajerów. Jest za to jeden superbajer, z którego na pewno będziecie korzystać z radością, czyli tzw. “flash pierścieniowy”.
Robiąc zdjęcia w trybie makro możemy wspomóc się “latarką”. Po naciśnięciu tego symbolu wokół obiektywu pojawi się świecący pierścień, który dodatkowo doświetli fotografowany obiekt. Prosta rzecz, ale naprawdę potrafi podciągnąć jakość zdjęć wykonywanych na dużym zbliżeniu.
Jeśli należycie do osób, które zdjęć produkują mnóstwo, ale nie za bardzo lubią się z mobilnymi aplikacjami do edycji, uważajcie teraz. Motorola ma dla was specjalny dodatek. Tak, tak, to ten moment, kiedy przechodzimy do czynnika wow ze wstępu.

Platfroma Ready For, czyli Moto romansuje z wielkim ekranem

Otwierając pudełko z nową Motorolą zdziwi was zapewne obecność… kolejnych pudełek. Dwóch dokładnie. Pierwsze to oczywiście smartfon w zestawie z ładowarką (i silikonowym casem), a w drugim — kabelek z końcówką HDMI.
logo
Fot. materiały prasowe
Jak nietrudno się domyślić, ta przejściówka, jak z resztą całe środowisko pracy określone mianem platformy Ready For, ma jasno określony cel: służy szybkiemu parowaniu smartfona z monitorem lub telewizorem. Po co? A no właśnie po to na przykład, żeby szybciutko i komfortowo obrobić wszystkie foty z wakacji na dużym ekranie i równie szybko rozesłać je, spakowane w paczki, do znajomych.
Jasne, moto g100 posiada spory ekran, ale kiedy rzeczywiście mamy dużo do zrobienia — masę maili do napisania, czy arkuszy do sformatowania — wygodniej jest podpiąć się do monitora. Albo nawet do telewizora, chociaż ta funkcja przyda się napewno bardziej w chwilach relaksu: możemy wyświetlić ulubioną grę i sprawdzić, jak mobilna rozrywka prezentuje się w wielkim formacie.
logo
Fot. materiały prasowe
“Rzucanie” obrazu ze smartfona na telewizor przyda się też podczas zdalnych spotkań. Pamiętacie te wszystkie wirtualne domówki, w których wasi znajomi musieli się mieścić w kwadracikach, góra, 2x2 cm? Następnym razem będziecie ich podziwiać w całej, kilkunastocalowej krasie.
Podobnie z resztą możecie sobie radzić podczas videokonferencji. Po podłączeniu moto g100 do monitora może ona służyć za dodatkową kamerę. Obraz z tylnego aparatu na pewno będzie lepszy niż z maleńkiego “oczka” laptopa. Wasi rozmówcy będą was widzieć jaśniej i wyraźniej.
Moto g100 jest więc kolejnym modelem, który wpisuje się w “sprytne” DNA Motoroli. Jeśli szukacie smartfona, który pozwoli wam działać szybko, wygodnie, a do tego od czasu do czasu lubicie zamienić mniejszy ekran na większy — ten model jest właśnie dla was.

Artykuł powstał we współpracy z firmą MOTOROLA