Paulina Młynarska opowiedziała o molestowaniu, którego doświadczyła na planie filmowym u Andrzeja Wajdy.
Paulina Młynarska opowiedziała o molestowaniu, którego doświadczyła na planie filmowym u Andrzeja Wajdy. Fot. East News

Paulina Młynarska jest zdeklarowaną feministką i nie boi się mówić głośno o swoich poglądach. Ostatnio na swoim profilu na Instagramie skomentowała wypowiedź doradcy ministra edukacji o "cnotach niewieścich". Przypomniała również o molestowaniu, które spotkało ją na planie filmu Andrzeja Wajdy.

REKLAMA
Paulina Młynarska postanowiła zabrać głos ws. "cnót niewieścich", o których mówił dr Paweł Skrzydlewski, czyli doradca ministra edukacji Przemysława Czarnka. Skandaliczną wypowiedź skomentowała na swoim profilu na Instagramie.
W swoim wpisie odniosła się do sytuacji, która spotkała ją na planie filmu Andrzeja Wajdy, gdy miała zaledwie 14 lat.
"Mam 50 lat. Posiadłam cnotę znoszenia przemocy i molestowania od wczesnego dzieciństwa. Potem cnotę uratowania własnego życia i przetrwania bez niczyjej pomocy w obcym kraju, na każdym kroku użerając się z rozbestwionymi, pozbawionymi wszelkich hamulców dziadami w rożnym wieku, którym wydawało się, że ładna dziewczyna to po prostu zabawka, zwierzątko co najwyżej" – pisała.
"Moje cnoty niewieście to odpowiedzialność, pracowitość, odwaga, siła i współczucie. Na mojej drodze nigdy nie pomogło mi patriarchalne państwo, ani kościół. Zawsze pomagały mi inne kobiety. Dziękuję za uwagę" – podsumowała.
Przypomnijmy, że podczas kręcenia "Kroniki wypadków miłosnych" Andrzeja Wajdy odurzono ją alkoholem i środkami uspokajającymi, by odegrała odważną scenę erotyczną.
"Andrzej Wajda na planie swojego filmu zmusił mnie do zagrania nago bardzo odważnej sceny erotycznej z udziałem 18-letniego wówczas śp. Piotra Wawrzyńczaka. Byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu podanych mi przez inne osoby dorosłe pracujące na planie" – pisała parę lat temu w felietonie na stronie Onetu.
"Dlaczego nie zatrudniono dublerki do zagrania tej sceny, tylko wykorzystano dziecko? Nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że była to jakaś popaprana wizja artystyczna gościa, który był zapewne przekonany, że skoro jest ważny, sławny i wszyscy się do niego modlą, to mu po prostu wolno" – zastanawiała się.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut