Piłkarze Legii Warszawa staną przed szansą zdobycia mistrzostwa Polski po raz trzeci z rzędu
Piłkarze Legii Warszawa staną przed szansą zdobycia mistrzostwa Polski po raz trzeci z rzędu Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Lukas Podolski, Michał Pazdan, czy Dominik Furman. To tylko kilka nazwisk, które będą biegać po krajowych boiskach w nowym sezonie PKO Ekstraklasy. Ekstraklasowe rozgrywki mają swój... specyficzny urok i już od startu elektryzują swoich wiernych kibiców.

REKLAMA
Po raz pierwszy od 1998 roku w najwyższej polskiej lidze będzie grać aż 18 zespołów. Sezon startuje 23 lipca, a zakończy się 21 maja 2022 roku. Pierwszego dnia zaprezentuje się dwójka beniaminków, Bruk-Bet Termalica Nieciecza zagra u siebie ze Stalą Mielec (18:00), a Radomiak Radom wybierze się na teren Lecha Poznań (20:30).
Przerwa w rozgrywkach trwała 67 dni. W tym czasie cztery drużyny zdążyły zagrać w eliminacjach europejskich pucharów. Co warte odnotowania, żaden z zespołów nie przegrał.

Okienko transferowe

Z której strony nie patrzeć, nie ma lepszego ruchu w PKO Ekstraklasie niż ściągnięcie przez Górnika Zabrze Lukasa Podolskiego. "Poldi" zwiedził trochę piłkarskiego świata drugiej kategorii w ostatnich latach, ale umówmy się, jak na polskie realia, może być gwiazdą. A dodatkowo marketingowo jest to strzał w dziesiątkę nie tylko dla Górnika, ale całej ligi.
Na ekstraklasowe pole wrócił też Michał Pazdan. Minister Obrony Narodowej powinien pomóc w Białymstoku, z którym wiąże dobre wspomnienia. To z "Jagi" ruszył do Legii, w której zdobył trzy mistrzostwa kraju oraz wywalczył sobie miejsce w reprezentacji Polski. Pazdan ma 33 lata i kilka sezonów grania na horyzoncie.
Wrócił też Dominik Furman, który ponownie powinien dźwignąć Wisłę Płock. Adam Hlousek, który dał sporo radości kibicom Legii, teraz pomoże beniaminkowi z Niecieczy. Podobnie jak były piłkarz warszawskiej drużyny, później też duża postać Cracovii, Janusz Gol. Choć akurat w przypadku pomocnika z piłkarsko brzmiącym nazwiskiem, wybór padł na innego z beniaminków – Górnik Łęczna.
Co do powrotów, jest jeszcze kilka ciekawych nazwisk, które ponownie zobaczymy na ekstraklasowych boiskach. Damian Kądzior (Piast Gliwice), Piotr Parzyszek (Pogoń Szczecin), Artur Sobiech czy Joao Amaral (obaj Lech Poznań). Nieoczywiste a ciekawe ruchy? Takim może być Szymon Czyż z młodzieżówki włoskiego SS Lazio. Który swoją szansę na debiut w PKO Ekstraklasie w Warcie Poznań na pewno dostanie.

Faworyci

Legia Warszawa będzie chciała po raz trzeci z rzędu zdobyć mistrzowski tytuł. Biorąc pod uwagę budżet i możliwości klubu ze stolicy, nadal jest to miejsce, z którego na resztę stawki można spoglądać z góry. A w razie utraty korony, opowiadać o niespodziance...
Dość powiedzieć, że Legia z ligowego podium nie schodzi od dziesięciu lat.
Raków Częstochowa po świetnym poprzednim sezonie będzie zmuszony potwierdzić, że nie był to przypadek na stulecie klubu, a efekt dobrze przemyślanego pomysłu na siebie w PKO Ekstraklasie. Znając warsztat trenera Marka Papszuna połączony z racjonalnym zarządzaniem całą organizacją, można podejrzewać, że plan da się zrealizować. Częstochowianie zdobyli już jeden skalp. Ograli Legię w meczu o Superpuchar Polski, na stadionie mistrzów Polski.
Krok za tą dwójką jest kilka innych, znanych marek w naszej lidze. Lech Poznań po 11. miejscu w poprzednich rozgrywkach teraz nie może sobie pozwolić takie rozczarowanie. Ani finansowo, ani tym bardziej spoglądając na poznańskie środowisko. Które jest już zwyczajnie zmęczone tym, co dzieje się w ich ukochanym klubie.
Tylko czy Maciej Skorża będzie to w stanie poukładać? Na pewno doświadczony trener ma jeszcze coś do udowodnienia w lidze. A w Lechu wygrywał w 2015 tytuł, więc wie, jak triumfuje w Poznaniu.
Jest też brązowy medalista, Pogoń Szczecin. Coraz bardziej stabilne miejsce do funkcjonowania. Choć wynik z poprzedniego sezonu trudno będzie powtórzyć. Wydaje się, że trudniej niż w przypadku srebrnego Rakowa.
Swoje ambicje ma zapewne również ostatni z pucharowiczów, którego nie wymieniliśmy, czyli Śląsk Wrocław. Dla trenera Jacka Magiery będzie to pierwszy sezon na Dolnym Śląsk, gdzie od startu ma zespół pod swoją ręką. A kult pracy tego szkoleniowca pozwala sądzić, że może być we Wrocławiu dobrze. Tym bardziej, że Śląsk sprowadził do siebie jednego z liderów... Rakowa. Petr Schwarz powinien dać Wrocławiowi sporo radości.

Beniaminkowie

Będzie ich aż trzech: Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Górnik Łęczna i Radomiak Radom. Trzeba przyznać, że patrząc na transfery, najwięcej w kwestii wzmocnień zrobili pierwsi z wymienionych. Drużyna trenera Mariusza Lewandowskiego powinna grać tak, jak na pierwszoligowych boiskach. Stabilnie.
Dodatkowo mając kilka poważniejszych, ogranych nazwisk, można myśleć o utrzymaniu. Poza wspomnianym Hlouskiem, w Niecieczy są też m.in. Filip Modelski, Roman Gergel, czy Vlastimir Jovanović. Brakuje jednak bramkostrzelnego napastnika.
Zaskoczeniem na miarę Warty Poznań może być Radomiak. Radomianie do ekstraklasy wracają po 36 latach przerwy. Drużyna tuż przed startem rozgrywek zyskała jeszcze poważny argument, związany z pozwoleniem na grę na własnym stadionie. Pytanie tylko, czy wystarczy doświadczenia. Na boiskach ekstraklasowych tego najwięcej mają: Karol Angielski, Mateusz Radecki, czy Mateusz Cichocki. Nazwiska, które nie powalają na kolana.
Ostatni z beniaminków to Górnik Łęczna. Zespół, który w PKO Ekstraklasie znalazł się po wygranych barażach o awans. Wydaje się, że tak niespodziewany powrót Górnika do elity może się skończyć kiepsko. Ale nie musi. Skład został wzmocniony o doświadczenie, oprócz Gola jest też Bartosz Rymaniak, do tego są Leandro, Paweł Baranowski, Michał Mak, czy Daniel Dziwniel.
Ale czy to wystarczy? Wiele zależy od Bartosza Śpiączki. Ekstraklasowiec z ponad 120 meczami na tym poziomie musi zrobić wiele w ofensywie, żeby w Łęcznej nie skończyło się na jednosezonowym pobycie.

Jedyna taka liga

Po sezonie z PKO Ekstraklasą pożegnają się trzy zespoły. Powinni o tym pamiętać szczególnie w Stali Mielec, gdzie cud utrzymania się zdarzył, ale trudno się spodziewać powtórki.
Ciekawie powinno być w Wiśle Kraków, gdzie Jakub Błaszczykowski nadal biega po murawie, a dodatkowo zarządza klubem (razem z bratem Dawidem). Krakowski zespół ma jednak nowego trenera, który wydaje się być pomysłem na powrót Wisły na właściwe tory.
Adrian Gula to słowacki specjalista od dobrej pracy i niech świadczy o tym fakt, że wychował ośmiu reprezentantów kraju z kadry Słowaków na Euro 2020. A jak się skończył mecz z Polską nie trzeba przypominać.
Po drugiej stronie krakowskiej barykady trwa za to przeciąganie liny. W Cracovii dalej jest Michał Probierz, który już chciał odchodzić, ale jednak został. I wydaje się, że z tego małżeństwa, chwilami już nawet bez rozsądku, niewiele będzie.
Do Białegostoku wrócił trener Ireneusz Mamrot, wcześniej z niego wyproszony. Do Lubina Dariusz Żuraw, już jako szkoleniowiec, po poznańskim kacu... Lechia Gdańsk liczy na kolejne rekordy Flavio Paixao, który jest najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii ekstraklasy, ale nie zamierza się zatrzymywać.
A jak jeszcze dodać do tego kontuzję (zerwanie więzadeł krzyżowych) Bartosza Kapustki z Legii, jednego z czołowych piłkarzy ligi, której doznał podczas radości po golu (w eliminacjach Ligi Mistrzów), to powiedzmy szczerze...
Ekstraklasa to jedyna taka liga, gdzie dzieją się rzeczy niewytłumaczalne. Dlatego traktowanie jej z politowaniem to błąd. Jest "specyficzna". Ale jednak, własna.

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut