22-latka straciła nogę w tragicznym wypadku.
22-latka straciła nogę w tragicznym wypadku. Fot. wodzislaw-slaski.policja.gov.pl

22-letnia Maja z Radlina na Śląsku straciła nogę w tragicznym wypadku. Była z psem na spacerze, kiedy spadł na nią drewniany słup. Młoda kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

REKLAMA
– Było trochę po godz. 10. Musiałam wyjść z psem, a potem zaprowadzić go do rodziców, bo następnego dnia o godz. 4 miałam jechać ze znajomymi do Sopotu. Poszłam standardową trasą. Widziałam wracający samochód, był dość duży, ale nie przyglądałam się. Potem już nic nie pamiętam, jedynie przeraźliwy huk, że coś spada – opowiedziała 22-latka reporterom "Uwagi" TVN.
Do tragedii doszło 7 lipca. Jak relacjonowała "Gazeta Wyborcza", samochód ciężarowy z gruszką do betonu zahaczył o zwisające przewody. W efekcie przewróciły się dwa drewniane słupy. Jeden z nich uderzył w 22-latkę. Kierowca nawet się nie zatrzymał.
Maja w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Miała m.in. złamany obojczyk i pękniętą czaszkę. Z materiału "Uwagi" TVN wynika, że już na miejscu okazało się, że podudzie kobiety jest całkowicie ucięte. – Trzymało się tylko na skórze. Trzeba było to zabezpieczyć, żeby się nie wykrwawiła – opowiadała pielęgniarka, która jako jedna z pierwszych udzielała pomocy 22-latce.
Prokuratura bada przyczyny tragicznego wypadku. Jak dotychczas ustalono, samochód specjalny, zabudowany pompą do betonu, który wracał z pobliskiej budowy, zahaczył o kable i naciągnął fragment sieci. Siła była tak duża, że złamane zostały dwa drewniane słupy.
Śledczy mają sprawdzić też sposób oznakowania drogi, czy auto ciężarowe miało w ogóle prawo tamtędy przejeżdżać.

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut