
Matt Damon zdradził w wywiadzie udzielonym brytyjskiemu tygodnikowi "The Sunday Times", że przestał używać słowa obelżywego określenia na homoseksualistów prośbę swojej córki. "Powiedziałem, że wysyłam słowo "p***ł" na emeryturę" – wyznał.
REKLAMA
Matt Damon udzielił wywiadu "The Sunday Times", który niemal natychmiast stał się bardzo głośny. Opowiedział w nim, jak na prośbę swojej córki przestał używać obraźliwego dla społeczności LGBT+ słowa "p***ł".
– Słowo, które moja córka nazywa "słowem na f [faggot, czyli odpowiednik polskiego słowa "p***ł" – przyp red.] na osoby homoseksualne" był powszechnie używany, gdy byłem dzieckiem w inny znaczeniu – tłumaczył.
Aktor znany m.in. z takich filmów, jak "Buntownik z wyboru" i "Marsjanin" powiedział, że parę miesięcy temu podczas rodzinnego posiłku pozwolił sobie na żart z wykorzystaniem tego określenia.
– Moja córka odeszła wtedy od stołu. Powiedziałem jej: "Daj spokój, to tylko żart! Mówiłem go w filmie 'Skazani na siebie'". Córka jednak nie wróciła i poszła do pokoju, gdzie napisała bardzo długą i piękną rozprawkę na temat tego, dlaczego to słowo jest tak niebezpieczne – opowiadał.
Aktor przyznał, że jej argumentacja i upór przekonały go, by nigdy więcej nie używać obraźliwego słowa. – Powiedziałem jej: "Już rozumiem. Wysyłam słowo "p***ł" na emeryturę!" – zadeklarował.
Chociaż Damon dzięki rozmowie ujawnił się jako wyrozumiały i otwarty ojciec, wielu osobom nie spodobał się fakt, że aktor dopiero teraz zrezygnował z używania obraźliwego słowa.
Spora część osób nabija się z Damona. "To naprawdę niesamowite, jakimi informacjami heteroseksualni mężczyźni tak chętnie dzielą się z prasą" – ironizowała jedna z użytkowniczek Twittera pod memem wyśmiewającym aktora.
Czytaj także: