
W środę swój złoty medal igrzysk w Tokio odebrała Anita Włodarczyk. Mistrzyni olimpijska nie ukrywała radości z krążka, który zdobyła niedługo przed swoimi 36 urodzinami. Włodarczyk szczerze przyznała, że kariery nie zamierza kończyć, a na horyzoncie są kolejne igrzyska, w Paryżu w 2024 roku.
REKLAMA
Anita Włodarczyk we wtorkowy wieczór w Tokio udowodniła po raz kolejny, że jest jedną z najlepszych sportsmenek w historii polskiego sportu. Wygrała konkurs rzutu młotem pewnie, pokazując kto jest najlepszy na świecie.
- Każda ceremonia jest inna. Największe wzruszenie było w Rio, gdzie medal wręczała mi Ś.P. Irena Szewińska. Dzisiaj sobie pomyślałam, że gdyby była z nami, na pewno uczestniczyłaby w tej ceremonii medalowej. Łezka poleciała - komentowała Włodarczyk po odebraniu złota w Tokio.
- W Paryżu nigdy nie byłam. Zostawię sobie to miejsce na rok 2024. Czy będzie mi dane tam pojechać, zobaczymy, czas pokaże. Jednak na pewno nie będę jeszcze kończyła kariery sportowej - dodała polska mistrzyni.
Włodarczyk opowiedziała też, jak wyglądała noc po zdobyciu złota w Tokio.
- Spałam chyba z 50 minut. Nie mogłam zasnąć, emocje robią swoje. Do tego telefon non stop dzwoni, ładowałam go już dwa razy od wczoraj. Ale kiedy zobaczyłam podium olimpijskie, rozbudziłam się na dobre - skwitowała Włodarczyk.
źródło: Eurosport
Czytaj także: