
Nie było niespodzianki w drugim półfinale turnieju siatkarzy na igrzyskach w Tokio. Francja pokonała 3:0 (25:22, 25:19, 25:22) i zameldowała się w olimpijskim finale. Pogromcy Polaków z ćwierćfinału już zapisali się w historii, sięgając po pierwszy medal na igrzyskach. O złoto zagrają z Rosjanami.
Francuzi do meczu z Argentyną podeszli w roli pogromców dwukrotnych mistrzów świata (2014, 2018), Polaków. Drużyna choć wyszła z grupy z ostatniego, czwartego miejsca, przejęła inicjatywę w fazie pucharowej, odprawiając "jedynkę" z zestawu A, Biało-Czerwonych.
Argentyna w grupie wyeliminowała niespodziewanie brązowych medalistów z igrzysk w Rio de Janeiro (2016), USA. W ćwierćfinale dołożyli jeszcze większą niespodzianką eliminując Włochów. Ale jak się miało okazać, w półfinale przeciwnik okazał się być już zbyt mocny.
Świetny francuski duet Clevenot-Patry
Francuzi podobnie jak w meczu z Polską zagrali wykorzystując właściwie wszystkie możliwości ofensywne. Zadbał o to Antoine Brizard, rozgrywający, który zaczął i skończył mecz w wyjściowym składzie.
Wystarczy spojrzeć na dystrybucję ataku. Earvin Ngapeth dostał 28 piłek (12 punktów), Jean Patry 21 (15), Trevor Clevenot 19 (14).
Bo drugiej stronie błyszczał Facundo Conte (13 punktów). Nie miał jednak wystarczającego wsparcia ze strony kolegów.
Trzeba jednak przyznać, że choć mecz trwał trzy sety, nie było to jednostronne widowisko. Argentyńczycy dwukrotnie w końcówce próbowali przeciągnąć półfinał o choć jedną partię.
Ciekawie było choćby w secie trzecim, kiedy zrobiło się 21:21. Francuzi potrafili jednak nacisnąć przeciwnika i wygrać końcówkę 4:1 (błędy Bruno Limy i Cristiana Poglajena), zapewniając sobie miejsce w finale.
Francja zagra o złoto z Rosją, a Argentyna o brąz z Brazylią. Mecze zaplanowane są na sobotę. Mecz o brąz o 6:30, a finał o 14:15.
Francja - Argentyna 3:0 (25:22, 25:19, 25:22) Sędziowali: Shin Muranaka (Japonia), Liu Jiang (Chiny)
