Igrzyska olimpijskie w Tokio oficjalnie zakończone, to były wspaniałe trzy tygodnie zmagań i emocji.
Igrzyska olimpijskie w Tokio oficjalnie zakończone, to były wspaniałe trzy tygodnie zmagań i emocji. Fot. Zheng Huansong/Xinhua News/East News

"Nigdy nie zapomnijcie widoku tych igrzysk i opowiadajcie w przyszłości z dumą o tym, co tutaj widzieliście. Sport ma moc zmieniania świata i naszej przyszłości. Płomień olimpijski dziś zgaśnie, ale rozpalona tutaj nadzieja nigdy nie zgaśnie" - tymi słowami japońskich organizatorów można podsumować zakończone właśnie Igrzyska XXXII Olimpiady Tokio 2020. Sportowe święto, tak wyjątkowe z wielu względów, w niedzielę dobiegło końca.

REKLAMA
Ceremonia zamknięcia Igrzysk XXXII Olimpiady Tokio 2020 rozpoczęła się od wniesienia na płytę Stadionu Olimpijskiego flagi olimpijskiej, po czym popłynęły z głośników pierwsze dźwięki liczącego ponad 1000 lat (!) hymnu Kraju Kwitnącej Wiśni. Piękne, dostojne, delikatne i wzruszające, jak cała pieśń "Kimi-ga-yo". Po chwili rozpoczęła się prezentacja flag wszystkich uczestników tegorocznej rywalizacji, czyli 205 komitetów olimpijskich.

Rozpoczęła się defilada, na płytę stadionu weszli sportowcy. Nieliczni, bo większość wróciła już do domów, ale uśmiechnięci i na pewno dumni ze swoich olimpijskich występów. Polacy wkroczyli pod przewodnictwem Karoliny Naji, wiedzieliśmy w trym gronie lekkoatletów, zapaśników, kajakarki i wszyscy się uśmiechali. Spełnieni, szczęśliwi, dumni z reprezentowania kraju.

Po krótkiej defiladzie uczestników - przez pandemię większość sportowców wróciła już do domów - rozpoczął się niesamowity pokaz świateł, które dosłownie spłynęły na płytę Stadionu Olimpijskiego, by po chwili utworzyć pięć kół symbolizujących jedność i współzawodnictwo całego świata podczas igrzysk. Rozpoczęły się tańce, jazzowe improwizacje i wspólne "igry", bo igrzyska to przecież wielka radość i zabawa.

Wreszcie czekała nas ostatnia ceremonia medalowa tegorocznych zmagań, Thomas Bach (szef MKOl) oraz lord Sebastian Coe (szef World Athletics) wręczyli medale triumfatorkom i triumfatorom zmagań maratońskich. Peres Jepchirchir i Eliud Kipchoge mogli wysłuchać hymnu Kenii - "Ee Mungu nguvu yetu" - na płycie Stadionu Olimpijskiego, co dla każdego sportowca jest doświadczeniem wyjątkowym.

Kolejnym etapem była prezentacja japońskiej kultury i wspaniałego dziedzictwa, którego przez pandemię oraz obostrzenia Kraj Kwitnącej Wiśni nie był w stanie zaprezentować światu. Brak kibiców, ograniczenia wobec sportowców i samych organizatorów, to było wielkie wyzwanie, z którym Japonia świetnie sobie poradziła. Sportowcy i dziennikarze chwalili poziom organizacji imprezy i zaangażowanie samych Japończyków.
Czytaj także:

– Nigdy nie zapomnijcie widoku tych igrzysk i opowiadajcie w przyszłości z dumą o tym, co tutaj widzieliście. Sport ma moc zmieniania świata i naszej przyszłości. Płomień olimpijski dziś zgaśnie, ale rozpalona tutaj nadzieja nigdy nie zgaśnie. Nasza podróż nadal trwa – mówiła podniośle Seiko Hashimoto, szefowa komitetu organizacyjnego igrzysk olimpijskich Tokio 2020, dziękując za tygodnie ciężkiej pracy.

Thomas Bach, szef MKOl wezwał młodzież całego świata, by stawiła się w 2024 roku w Paryżu, podczas kolejnych igrzysk olimpijskich. – To było święto solidarności i jedności. Do zobaczenia w Paryżu! – powiedział sternik Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Na koniec zgasł znicz olimpijski, święty ogień pochodzący z Olimpii, który wędrował do Japonii długie pięć lat, opóźniony przez pandemię koronawirusa i przełożenie zmagań o rok. Ten ogień symbolizuje jedność całego świata, symbolizuje nadzieję i wiarę w to, że czeka nas lepsze jutro. Chyba jeszcze nigdy w trakcie olimpijskich zmagań nie miał tak doniosłej roli i tyle dla całego świata nie znaczył.

Tak samo jak Japończycy, dziękujemy za 16 dni pięknej rywalizacji i żegnamy się z igrzyskami olimpijskimi w Tokio. "Arigato!"

Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut