
Poseł Ruchu Palikota, Artur Bramora, zakończył trwającą 11 dni głodówkę. Bramora swoim protestem chciał zwrócić uwagę na problem niedofinansowanych ośrodków pielęgnacyjno-opiekuńczych dla dzieci w Polsce.
REKLAMA
Takich placówek jest w Polsce jedenaście. Jak twierdzi Bramora, każda ma spore problemy finansowe, a Ministerstwo Zdrowia nie kwapiło się, by ten problem rozwiązać. Dlatego razem z Oktawianem Kolendą, działaczem SLD, podjęli decyzję o rozpoczęciu głodówki, która miała zwrócić uwagę resortu zdrowia na fatalną sytuację w tego typu ośrodkach.
Nam udało się porozmawiać z posłem Bramorą na temat jego protestu.
Co takiego powiedział Panu minister zdrowia, że zdecydował się Pan zakończyć głodówkę?
Przede wszystkim uzyskałem zapewnienie, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu zostanie poruszona kwestia finansowania pobytu dzieci w placówkach pielęgnacyjno-opiekuńczych. To bardzo ważne, bo do tej pory wiele spraw było nieuregulowanych. Na przykład sprawa dzieci, które nie mają ustalonego statusu prawnego. Według istniejących przepisów dzieci, których sytuacja prawna nie jest do końca jasna, nie mogły być leczone w takich placówkach.
Przede wszystkim uzyskałem zapewnienie, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu zostanie poruszona kwestia finansowania pobytu dzieci w placówkach pielęgnacyjno-opiekuńczych. To bardzo ważne, bo do tej pory wiele spraw było nieuregulowanych. Na przykład sprawa dzieci, które nie mają ustalonego statusu prawnego. Według istniejących przepisów dzieci, których sytuacja prawna nie jest do końca jasna, nie mogły być leczone w takich placówkach.
Rozumiem, że dziś nie zapadły żadne decyzje i będą kolejne spotkania z ministrem?
Tak. Umówiliśmy się z ministrem Sławomirem Neumannem na spotkanie 15 listopada w Częstochowie, na którym będą również władze wszystkich jedenastu ośrodków. Wtedy będziemy mogli porozmawiać o szczegółowych zmianach, bo niektóre przepisy dziś obowiązujące są kuriozalne.
Tak. Umówiliśmy się z ministrem Sławomirem Neumannem na spotkanie 15 listopada w Częstochowie, na którym będą również władze wszystkich jedenastu ośrodków. Wtedy będziemy mogli porozmawiać o szczegółowych zmianach, bo niektóre przepisy dziś obowiązujące są kuriozalne.
Jakie na przykład?
Na przykład jeżeli dziecko wymaga żywienia jelitowego, które kosztuje około 1,2 tys zł/dziennie, to żeby otrzymać odpowiednie oświadczenie, że taki maluch rzeczywiście musi z takiej usługi korzystać, to dziecko musi zostać odesłane na trzy dni do szpitala. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że lekarz, który pracuje i w szpitalu i w ośrodku nie może wydać takiego oświadczenia na swoim dyżurze w ośrodku. Taki papierek może wystawić tylko wtedy, kiedy jest w szpitalu. Przecież to tworzy dodatkowe koszty dla państwa, a i dzieci na tym cierpią.
Na przykład jeżeli dziecko wymaga żywienia jelitowego, które kosztuje około 1,2 tys zł/dziennie, to żeby otrzymać odpowiednie oświadczenie, że taki maluch rzeczywiście musi z takiej usługi korzystać, to dziecko musi zostać odesłane na trzy dni do szpitala. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że lekarz, który pracuje i w szpitalu i w ośrodku nie może wydać takiego oświadczenia na swoim dyżurze w ośrodku. Taki papierek może wystawić tylko wtedy, kiedy jest w szpitalu. Przecież to tworzy dodatkowe koszty dla państwa, a i dzieci na tym cierpią.
Ile kosztuje utrzymanie takiego ośrodka? A ile pieniędzy teraz dostają takie placówki?
Nie mogę podawać konkretnych sum, ale mogę powiedzieć, że sytuacja pogorszyła się w styczniu tego roku. Pojawił się problem z relatywną wyceną specjalistycznych usług medycznych świadczonych przez te placówki. Nie wchodząc w szczegóły: obcięto znaczną część środków, które pozawalały leczyć dzieciaki na jako takim poziomie. Teraz sytuacja właściwie w każdym ośrodku w Polsce jest, może nie tragiczna, ale bardzo zła.
Nie mogę podawać konkretnych sum, ale mogę powiedzieć, że sytuacja pogorszyła się w styczniu tego roku. Pojawił się problem z relatywną wyceną specjalistycznych usług medycznych świadczonych przez te placówki. Nie wchodząc w szczegóły: obcięto znaczną część środków, które pozawalały leczyć dzieciaki na jako takim poziomie. Teraz sytuacja właściwie w każdym ośrodku w Polsce jest, może nie tragiczna, ale bardzo zła.
Ja uważam, że naszym największym sukcesem jest to, że udało się zwrócić uwagę na problem takich placówek. Bo wcześniej Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia udawały, że sprawa w ogóle nie istnieje.
Czy tak radykalna forma protestu była potrzebna, żeby zwrócić uwagę MZ na ten problem?
Wcześniej udawało, że go nie ma. Moja głodówka spowodowała, że MZ wreszcie zwróciło na ten problem uwagę. To mój największy sukces i uważam, że warto było się męczyć przez te kilkanaście dni, by doprowadzić do takich deklaracji ministra finansów.
Wcześniej udawało, że go nie ma. Moja głodówka spowodowała, że MZ wreszcie zwróciło na ten problem uwagę. To mój największy sukces i uważam, że warto było się męczyć przez te kilkanaście dni, by doprowadzić do takich deklaracji ministra finansów.
Leczenie dzieci to sprawa bardzo ważna, dlatego trzeba było podjąć radykalne kroki. Gdyby chodziło o budowę obwodnicy, na pewno nie rozpocząłbym głodówki. Nie ta waga problemu.
